NFL
Prawnik o sejmowym ślubowaniu: Zabrakło figury woskowej Karola Nawrockiego
Prawnik o sejmowym ślubowaniu: Zabrakło figury woskowej Karola Nawrockiego
Leszek Kieliszewski: Na sejmowym ślubowaniu zabrakło figury woskowej Karola Nawrockiego
Oto czterech inteligentnych, świetnie wykształconych ludzi, którzy mają strzec konstytucji, staje przed marszałkiem Sejmu udając, że to prezydent. Dla całkowitego kuriozum zabrakło jedynie fotografii albo figury woskowej Karola Nawrockiego.
Składanie przyrzeczeń zawsze było aktem symbolicznym. Wypowiedzenie słów, niczym zaklęcie, prowadzi do przemiany, czy to giermka w rycerza, kawalera w męża, aplikanta w adwokata, kleryka w księdza i tak moglibyśmy wymieniać długo, aż dotarlibyśmy do ślubowań osób wybranych na sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Każde ślubowanie jest aktem symbolicznym. Z jakichś niepragmatycznych powodów wypowiedzenie słów przysięgi małżeńskiej w lesie wobec gajowego nie uczyni z nupturientów małżonków, podobnie jak złożenie przysięgi adwokackiej wobec biskupa nie uczyni aplikanta adwokatem. Istotna jest więc nie tylko treść wypowiadanych słów, ale ich forma – gdzie i przed kim (lub wobec kogo) są wypowiadane. Aby zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, osoba wybrana na to stanowisko przez Sejm składa wobec Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej ślubowanie. Pytanie brzmi, czy prezydent może być podczas składania takiego ślubowania nieobecny?
Ślubowanie w Sejmie a duchowe uczestnictwo w liturgii
Nie będąc specjalistą w dziedzinie liturgii zasłyszałem, że można duchowo uczestniczyć w eucharystii – tzn. być na mszy nieobecnym w miejscu i czasie jej celebracji, ale „być jakby myślami”. Zdaje się, że niektórzy konstytucjonaliści zainspirowali się tym konceptem dowodząc, że można złożyć ślubowanie wobec prezydenta, ale bez obecności prezydenta – prezydent miałby być „jakby duchowo”, jego majestat miałby być. Tłumaczą oni, że ślubowanie jest składane wobec organu, jakim jest Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, a nie człowieka, jakim jest pan prezydent. Logika mogłaby wskazywać, że akurat Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej jest tego rodzaju organem państwa, który nie może istnieć poza osobą, która go sprawuje.
Problemu w ogóle by nie było, gdyby pan prezydent Nawrocki zechciał zaprosić do Pałacu Prezydenckiego wszystkie osoby prawidłowo wybrane na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Problem w tym, że pan prezydent z sobie znanych powodów albo nawet bez powodu nie zechciał.