CELEBRITY
🔴 Włosy jeżą się na głowie. Co robią Rady Doradcze Nawrockiego? Zero protokołów. Zero jawności kto w ogóle tam siedzi. Rada podobno 25-40 osobowa, a na posiedzeniach rzadko kto się pojawia. Spotykają się albo w Belwederze, albo w Kancelarii Prezydenta… i tyle wiemy.
🔴 Włosy jeżą się na głowie. Co robią Rady Doradcze Nawrockiego?
Zero protokołów.
Zero jawności kto w ogóle tam siedzi.
Rada podobno 25-40 osobowa, a na posiedzeniach rzadko kto się pojawia. Spotykają się albo w Belwederze, albo w Kancelarii Prezydenta… i tyle wiemy.
A pieniądze? Publiczne? Prywatne? Sponsorowane? Nikt nie wie.
I tu się zaczyna najpiękniejsza część: pełen domysłów.
Bo jak można mieć kilkudziesięcioosobową „radę doradczą”, która nie zostawia śladu papierowego, nie nagrywa posiedzeń i nikt nie wie, co tam się naprawdę dzieje?
Może to po prostu bardzo wygodna maszynka do dojenia kasy?
Konsultanci, eksperci, znajomi, koledzy, żony kolegów…
Faktury, umowy-zlecenia, diety, ryczałty, „wynagrodzenia za udział w pracach rady”…
A rozliczenie? A raport? A efekt?
Cisza.
Nawrocki mówił o „dużej otwartości”. No to super – to może wreszcie zacznijmy streamować te posiedzenia na YouTube? Albo przynajmniej wrzucać listy obecności i protokoły?
Albo dalej będzie „radzimy” po cichu, a my, podatnicy, będziemy tylko płacić rachunki?
Ktoś z Was siedzi w takiej radzie? Albo zna kogoś? Dajcie znać w komentarzu, ciekawi mnie, jak to wygląda od środka.
Bo na razie wygląda to jak klasyczna polska instytucja: dużo „doradztwa”, zero odpowiedzialności, a kasa płynie.