NFL
Tusk zablokował Nawrockiego❗️Mówi WON podpisu nie będzie – rada NBP i zdrada zatrzymana🔽 👉
Spór między Pałacem Prezydenckim a Kancelarią Prezesa Rady Ministrów eskaluje. Premier Donald Tusk odmówił Karolowi Nawrockiemu kontrasygnaty pod aktem ujawnienia aneksu do raportu z likwidacji WSI — podało Radio RMF FM. To kolejna w ostatnich dniach odmowa po tej dotyczącej powołania czterech członków zarządu NBP.
Konstytucjonalista dr hab. Jacek Zaleśny z Uniwersytetu Warszawskiego w rozmowie z PAP wyjaśnia, dlaczego premier może to robić i dlaczego nikt nie może go do zmiany zdania zmusić.
Czym jest kontrasygnata i dlaczego jest tak potężnym narzędziem?
Kontrasygnata to podpis premiera pod aktem urzędowym prezydenta — bez niego większość decyzji głowy państwa po prostu nie wchodzi w życie. Instytucja ta ma konkretny cel ustrojowy.
„Ma przede wszystkim służyć temu, aby akty urzędowe prezydenta były zgodne z konstytucją i politycznie spójne z decyzjami rządu. Ma także ograniczyć ryzyko, że prezydent, działając samodzielnie, dopuści się działań niepożądanych z punktu widzenia prawnego lub politycznego” — wyjaśnił Zaleśny.
Chodzi też o odpowiedzialność polityczną — prezydent przed Sejmem nie odpowiada, ale rząd już tak. Dając kontrasygnatę, premier firmuje daną decyzję i bierze za nią polityczną odpowiedzialność przed parlamentem. To właśnie dlatego odmowa kontrasygnaty jest tak potężnym instrumentem — i dlaczego w warunkach kohabitacji staje się naturalnym polem konfliktu.
Aneks WSI wymaga kontrasygnaty? Ekspert nie ma wątpliwości
W sprawie aneksu do raportu WSI pojawia się pytanie, czy kontrasygnata w ogóle jest wymagana, skoro ustawa z 2006 roku o niej nie wspomina. Konstytucjonalista rozwiewa wątpliwości.
Procedura publikacji raportu oraz aneksu jest procedurą opisaną w ustawie. Prezydent działa w tym przypadku w ramach swoich kompetencji, a zatem podejmuje czynność urzędową. Z kolei w myśl art. 144 konstytucji każda czynność urzędowa prezydenta, aby mogła wywołać skutki z nią związane, wymaga akceptacji Prezesa Rady Ministrów, z wyjątkiem tych przypadków, które wymienione są w ustępie 3 art. 144. W katalogu tych wyjątków nie ma jednak czynności związanych z publikacją takich dokumentów jak raport czy aneks” — powiedział Zaleśny.
Dodał wprost: kontrasygnata jest tu niezbędna. Warto też przypomnieć historyczny precedens — gdy w lutym 2007 roku prezydent Lech Kaczyński ujawniał sam raport WSI, jego decyzja miała kontrasygnatę premiera. Był nim wówczas jego brat Jarosław Kaczyński, więc problemów nie było. Dziś układ polityczny jest zupełnie inny.
Premier nie musi się tłumaczyć. Konstytucja daje mu pełną swobodę
Najważniejszy element całej układanki jest prosty — premier odmawiając kontrasygnaty, nie narusza żadnego prawa i nie musi nikomu tłumaczyć swojej decyzji.
„Kiedy tej zgody nie ma, premier nie jest do niczego prawnie zobligowany, nie musi się też z tego tłumaczyć, a ten jego brak zgody nie podlega żadnej kontroli lub zaskarżaniu” — powiedział Zaleśny.
Konstytucja przewiduje 27 sytuacji, w których prezydent działa bez kontrasygnaty — należą do nich między innymi zarządzanie wyborów, podpisywanie lub odmowa podpisania ustaw, desygnowanie premiera czy przyjmowanie dymisji rządu. Poza tą listą wszystko wymaga zgody szefa rządu. „Jeśli tego współdziałania nie ma, decyzja nie zapadnie” — podsumował konstytucjonalista.
Odmowy kontrasygnaty zdarzały się w polskiej historii ustrojowej wielokrotnie — nawet gdy prezydent i premier wywodzili się z tego samego obozu politycznego. Tusk sam doświadczył kłopotów z kontrasygnatą — w 2008 roku przez kilka miesięcy blokował kandydaturę do zarządu NBP za prezydentury Lecha Kaczyńskiego, a w 2024 roku przyznał, że jeden z jego podpisów był pomyłką i próbował go cofnąć.
Dziś sytuacja jest jednak strukturalnie inna — pełna kohabitacja sprawia, że kontrasygnata stała się jednym z głównych instrumentów codziennej walki politycznej między Pałacem a Kancelarią Premiera.