CELEBRITY
Dominika Chorosińska przyłapana na gorącym uczynku. Wszystko nagrały kamery
Dominika Chorosińska przyłapana na gorącym uczynku. Wszystko nagrały kamery
Czy politycy udają rozmowy przez telefon, żeby uniknąć pytań dziennikarzy? Radomir Wit postanowił sprawdzić to w bardzo prosty sposób. Reporter TVN24 zadzwonił do Dominiki Chorosińskiej, gdy ta trzymała telefon przy uchu. Krótkie nagranie ze „Szkła kontaktowego” natychmiast zaczęło krążyć w sieci.
Reporter Radomir Wit zdemaskował powszechną taktykę polityków unikania dziennikarzy, gdy Dominika Chorosińska udawała rozmowę telefoniczną.
Kamera uchwyciła moment, w którym telefon Chorosińskiej zadzwonił, ujawniając próbę uniknięcia niewygodnych pytań.
Nagranie z sejmowego korytarza błyskawicznie stało się hitem internetu. Sprawdź, jak polityczka tłumaczyła swoje zachowanie!
Radomir Wit nagrał nietypową scenę z udziałem Dominiki Chorosińskiej.
Reporter chciał sprawdzić, czy politycy faktycznie rozmawiają przez telefon, gdy unikają rozmowy z mediami.
Krótki film opublikowało „Szkło Kontaktowe TVN24”.
Nagranie ma już dziesiątki tysięcy wyświetleń i wywołało lawinę komentarzy.
Radomir Wit sprawdził Dominikę Chorosińską. Telefon zadzwonił w idealnym momencie
Korytarze sejmowe od lat są miejscem krótkich, nerwowych i często zaskakujących rozmów polityków z dziennikarzami. Tym razem uwagę internautów przykuło nagranie z udziałem Radomira Wita i Dominiki Chorosińskiej. Reporter TVN24 postanowił sprawdzić popularną polityczną „ucieczkę” przed pytaniami, czyli telefon przy uchu. Chciałem sprawdzić, czy pani udaje”. Nagranie rozbawiło internautów
Radomir Wit wyjaśnił następnie, dlaczego zdecydował się na taki ruch. Jak powiedział na nagraniu: Nagranie niemal natychmiast wyrwało się z sejmowego korytarza i zaczęło krążyć po mediach społecznościowych własnym torem. „Szkło Kontaktowe TVN24” wrzuciło krótki materiał opatrzony przewrotnym pytaniem: „Czy politycy udają, że rozmawiają przez telefon?”. I trudno się dziwić, że temat chwycił. W kilku sekundach zamknęła się scena, którą wielu obserwatorów polityki zna aż za dobrze: polityczka z telefonem przy uchu, reporter próbujący zadać pytanie i jedno połączenie, które nagle stało się ważniejsze niż jakakolwiek odpowiedź. To właśnie takie momenty sprawiają, że zwykły sejmowy epizod zamienia się w mały polityczny spektakl, a internet natychmiast zaczyna dopisywać do niego własne interpretacje.