NFL
Dramatyczna walka o życie 8-letniego Dawida. Rodzina czekała na pomoc 24 minuty, a skutki opóźnienia są nieodwracalne. Co się wydarzyło?
Dramatyczna walka o życie 8-letniego Dawida. Rodzina czekała na pomoc 24 minuty, a skutki opóźnienia są nieodwracalne. Co się wydarzyło?
Dramat rozegrał się nad ranem. 8-latek nagle przestał oddychać. Rodzina natychmiast zadzwoniła pod numer alarmowy, ale na pomoc czekała aż 24 minuty. Dawidek żyje, ale ale nie ma kontaktu z otoczeniem. Nie widzi, nie mówi i doznał nieodwracalnych zmian w mózgu. Jego bliscy na pomoc czekali aż 24 minuty.
Dramat Dawida. 8-latek nie oddychał. Karetka przyjechała po 24 minutach (zdjęcie ilustracyjne).
Dramat Dawida. 8-latek nie oddychał. Karetka przyjechała po 24 minutach (zdjęcie ilustracyjne). Foto: Michał Stawowiak / newspix.pl
Historię Dawidka przedstawiona w materiale “Interwencji” Polsat News. Była godzina piąta rano w środę 18 lutego. Pani Joanna obudziła się, bo usłyszała dziwne dźwięki. Najpierw myślała, że syn ma koszmar. Po chwili zorientowała się, że sytuacja jest poważna. Chłopiec leżał blady, bez kontaktu.
Pierwsze połączenie na numer 112 trwało krótko (około 90 sekund) i zostało przekierowane do dyspozytora pogotowia. Rozmowa przeciągała się, bo trudno było jednoznacznie ocenić stan dziecka. Karetka została wysłana dopiero po kilku minutach. W tym czasie rodzina cały czas reanimowała chłopca.
— Rozmowa trwała kilka minut ze względu na to, że były trudności z ustaleniem, jak poważna jest sytuacja. W momencie, kiedy dyspozytorka wiedziała, że to są trudności z oddychaniem, wysłała w kodzie pierwszym, czyli na sygnale, karetkę o 5.07. Według dokumentów z tego zdarzenia o 5.08 ona wyjechała — przekazała Luiza Jurgiel-Żyła z Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego dla Polsat News.
— Ja wiem, że synowie tam krzyczeli, bo oni nie dawali sobie rady z tą reanimacją i krzyczeli: gdzie ta karetka, gdzie ta karetka? Nie dajemy już rady — relacjonowała pani Joanna. Gdy sytuacja się pogorszyła, wykonano kolejne połączenie — tym razem na numer 999. Znów trzeba było tłumaczyć wszystko od początku. Łącznie rodzina czekała na pomoc około 24 minut.