CELEBRITY
Ludzie nie zdawali sobie z tego sprawy 😱
Ludzie nie zdawali sobie z tego sprawy 😱
Wojsko dobrowolne czy z przymusu? Ujawniamy, jaki stosunek do poboru mają największe partie
Wojsko dobrowolne czy z przymusu, fot.EastNews
Kwestia powrotu do obowiązkowej służby wojskowej ponownie rozpala debatę publiczną w Polsce. Choć z ust najwyższych dowódców regularnie płyną twarde ostrzeżenia o brakach kadrowych w rezerwach, politycy wydają się grać z wyborcami w zupełnie inną grę. Kto na polskiej scenie politycznej rzeczywiście jest gotowy wysłać obywateli w kamasze, a kto kategorycznie odrzuca ten scenariusz ze strachu przed załamaniem słupków sondażowych?
Temat krótkoterminowych i obowiązkowych szkoleń zbrojnych podnoszą niemal wyłącznie politycy mniejszych ugrupowań
Główne strumienie finansowe i organizacyjne Ministerstwa Obrony Narodowej są obecnie kierowane wyłącznie na rozbudowę służby ochotniczej i mechanizmy zachęt finansowych
Zdecydowanymi zwolennikami przymusowych powołań pozostają najwyżsi rangą dowódcy wojskowi, którzy posiadają już opracowane i zaktualizowane plany na wypadek powrotu do starych przepisów poborowych
Rządząca koalicja woli inwestować w ochotników
Formacje wchodzące w skład obecnego rządu całkowicie odrzucają koncepcję przymusowego zakładania munduru, traktując ją jako polityczne samobójstwo. Władysław Kosiniak-Kamysz, pełniący funkcję ministra obrony narodowej z ramienia Trzeciej Drogi, wyznaczył grubą linię między budowaniem zdolności obronnych państwa a prawnym przymuszaniem młodych ludzi do służby. Resort skupia się na budowaniu aktywnej rezerwy i masowym zachęcaniu do odbywania szkoleń w sposób nienarzucany z góry. Przedstawiciele rządu zdają sobie sprawę, że ewentualna decyzja o odwieszeniu zasadniczej służby wojskowej doprowadziłaby do drastycznego tąpnięcia w ich notowaniach.
To właśnie unikanie ryzyka wyborczego determinuje dzisiejszą komunikację Ministerstwa Obrony Narodowej. Zamiast operować groźbą sankcji za uchylanie się od służby, aparat państwowy opiera się na systemie benefitów. Szef resortu obrony ucina wszelkie spekulacje dotyczące natychmiastowych zmian w prawie, chcąc wygasić niepokoje społeczne.
– Kwestia odwieszenia poboru na razie nie istnieje, dzisiaj armia opiera się na służbie zawodowej i cieszącej się coraz większym powodzeniem służbie ochotniczej – podkreślił wielokrotnie Władysław Kosiniak-Kamysz w odpowiedzi na pytania o przymusowe wezwania.
W ramach obowiązującego i promowanego przez rząd systemu obronnego, państwo kieruje wysiłki na następujące, bezwzględnie dobrowolne formy aktywności:
służbę w armii zawodowej opartą o klasyczny stosunek pracy,
dobrowolną Zasadniczą Służbę Wojskową z gwarantowanym uposażeniem już w fazie pierwszego szkolenia,
terytorialną Służbę Wojskową, która jest dedykowana obywatelom łączącym pracę w cywilu z aktywnością militarną,
cykliczne szkolenia operacyjne dla osób posiadających już status rezerwisty.
Lewica, stanowiąca istotny filar koalicji, prezentuje w tym temacie jeszcze silniejszy opór, będący echem historycznego pacyfizmu tej formacji. Liderzy ugrupowania, w tym Włodzimierz Czarzasty, czy też przedstawiciele partii Razem, od lat sprzeciwiają się militaryzacji społeczeństwa nakazami ustawowymi. Dla lewej strony sceny politycznej nowoczesna armia to organizacja oparta na bardzo dobrze opłacanych specjalistach. Odbieranie obywatelom wolności w decydowaniu o własnej ścieżce zawodowej i zamykanie ich w koszarach jest przez posłów Lewicy oceniane jako anachroniczne i całkowicie nieakceptowalne.
Wojsko, fot. Canva
Prawicowa opozycja omija minę powszechnego poboru
Prawo i Sprawiedliwość, mimo budowania przez lata wizerunku partii o silnym profilu proobronnym i militarnym, również ucieka przed otwartym promowaniem powszechnego poboru. Dokumenty strategiczne przygotowane jeszcze w czasie rządów tej partii przez Mariusza Błaszczaka ugruntowały system, w którym fundamentem rozwoju sił zbrojnych stały się bezprecedensowe zakupy zagranicznego sprzętu oraz mechanizm Dobrowolnej Zasadniczej Służby Wojskowej. Prawo i Sprawiedliwość trzyma się tego kursu także w ławach opozycji, utrzymując stanowisko, że wolnorynkowe wskaźniki i silne odwołania do patriotyzmu są wystarczającym magnesem na rekrutów.
Taka konstrukcja polityczna opiera się na twardej analityce i badaniach demograficznych. Sztabowcy Prawa i Sprawiedliwości dysponują wiedzą, że postawienie w oficjalnym programie obietnicy przymusowego wcielania do wojska wywołałoby masowy odpływ najmłodszej grupy wyborców, w tym tych zamieszkujących polską prowincję. Dlatego krytyka partii opozycyjnej skupia się dziś wyłącznie na wytykaniu rządowi Donalda Tuska opieszałości w audytowaniu kontraktów zbrojeniowych, konsekwentnie przemilczając temat przymusu koszarowego.
Zupełnie inaczej, choć równie niespójnie, wygląda sytuacja w Konfederacji. Choć politycy tego bloku regularnie wplatają w swoją retorykę konieczność budowy silnego, zdolnego do obrony narodu, nie materializuje się to w postaci ustawy przywracającej dawną służbę zasadniczą. Główni przedstawiciele ugrupowania, na czele z Krzysztofem Bosakiem, inwestują kapitał polityczny w promocję rozwoju strzelectwa cywilnego oraz maksymalnego ułatwienia dostępu do broni palnej dla zwykłych obywateli. Konfederacja chce, aby obywatele potrafili walczyć, ale woli to osiągnąć narzędziami wolnorynkowymi i prywatnymi inicjatywami.
Ten dysonans odsłania silny konflikt wewnętrzny w Konfederacji. Wyciąganie tysięcy młodych przedsiębiorców z wolnego rynku i narzucanie im wielomiesięcznych ćwiczeń wojskowych brutalnie zderza się z ultrawolnościowym i deregulacyjnym programem gospodarczym tej formacji. Przymus pracy na rzecz państwa wyklucza się z ich kluczowymi postulatami dotyczącymi pełnej swobody dysponowania własnym czasem i kapitałem.
Pilny apel Iranu do Amerykanów. Padły oskarżenia
Czytaj dalej
Jest nagła decyzja rządu, takiego zwrotu akcji nikt się nie spodziewał. Skutki mogą być globalne
Czytaj dalej
Generalicja żąda radykalnych kroków, a kandydaci niezależni testują grunt
Ogromny kontrast dla ostrożności polityków stanowią twarde żądania wychodzące ze struktur dowódczych Wojska Polskiego. Generałowie, którzy odpowiadają za fizyczną zdolność jednostek do obrony granic, nie kalkulują strat wizerunkowych. Pion wojskowy publicznie podnosi alarm, wskazując na głębokie braki kadrowe w strukturach mobilizacyjnych i wprost zaznacza, że oparcie bezpieczeństwa stutysięcznej armii wyłącznie na ochotnikach jest niemożliwe do utrzymania w czasie pełnoskalowego kryzysu.
Generał Leon Komornicki, sprawujący w przeszłości funkcję zastępcy szefa Sztabu Generalnego, od dawna prowadzi krucjatę na rzecz radykalizacji prawa obronnego. Dowódca ten argumentuje, że nowoczesny sprzęt bez potężnego zaplecza przeszkolonych obywateli staje się w czasie wojny bezużyteczny. Z jego ust padają jednoznaczne żądania pod adresem polityków, by przestali kierować się strachem przed spadkiem popularności.
– W Polsce niezbędne jest przywrócenie powszechnego poboru do wojska, a przeszkolenie wojskowe powinno być powszechnym obowiązkiem dla każdego obywatela i obywatelki – argumentował generał Leon Komornicki.
To stanowisko nie jest odizolowaną opinią emerytowanego wojskowego, lecz spójną wizją całego dowództwa. Sztab Generalny Wojska Polskiego z generałem Wiesławem Kukułą na czele zapewnia, że wojsko nie zasypia gruszek w popiele i jest instytucjonalnie przygotowane do wdrożenia machiny poborowej natychmiast po przegłosowaniu odpowiednich ustaw w parlamencie.
– Nie bylibyśmy sztabem generalnym, jeśli nie istniałaby szuflada zatytułowana pobór, gdzie leżałby stosownie przygotowany plan – skwitował generał Wiesław Kukuła, przenosząc tym samym sto procent odpowiedzialności za ewentualny powrót poboru na barki klasy politycznej.
Ten decyzyjny paraliż głównych partii skwapliwie wykorzystują politycy spoza głównego nurtu, traktując temat przymusowego wojska jako narzędzie do sprawdzania nastrojów radykalnego elektoratu. Idealnym przykładem takiego pozycjonowania jest Marek Jakubiak, który jawnie wykorzystuje braki w rezerwach do budowania swojego wizerunku stanowczego męża stanu, domagając się szybkiej i restrykcyjnej edukacji zbrojnej.
– Jestem za tym, żeby pobór do wojska był obowiązkowy, bo to jest obowiązek każdego obywatela. Natomiast nie na dwa lata, ale krótko, na trzy do sześciu miesięcy, jak najbardziej – deklarował Marek Jakubiak.
Źródło: Goniec.pl
Bądź na bieżąco – najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Obserwuj w Google News
Tagi:
manewry wojskowe
Polska
Tylko u nas
Wybór Redakcji
Magnesy na lodówce, a opłaty za prąd. Za te błędy naprawdę płacisz więcej
Ile zarabia trener Igi Świątek? Takie stawki obowiązują w tenisie, padły konkretne kwoty
Popularne
Świąteczna podróż samolotem ze zwierzęciem – praktyczny przewodnik
Eks Wiśniewskiego w środku koncertu nagle wpadła na scenę i zaczęła krzyczeć. Publika zamarła
Tragiczne odkrycie podczas spaceru, w akcji wszystkie służby
ZUS wysyła pisma do Polaków. Chodzi o ważne ulgi od opłat
5 powodów, dla których mleko i produkty mleczne powinny być stałym elementem diety roczniaka
Niedziela Wielkanocna 2026: Gdzie dziś zrobisz zakupy? Ta lista to Twój ratunek!
Strategiczny zwrot marki Purella Superfoods: Mery Spolsky i reinterpretacja „Bigotki” w nowej kampanii „Zasmakuj dobrej energii”
Dlaczego każdy diabetyk musi regularnie odwiedzać okulistę?
Lepsza relacja z Twoim psem dzięki hau.plan – poznaj innowacyjny planer treningowy
Chcesz obniżyć rachunki za ogrzewanie? Sprawdź, jak pomagają rolety i zasłony