CELEBRITY
Marian Lichtman wciąż czuje ból po utracie przyjaciela. 💔
Marian Lichtman wciąż czuje ból po utracie przyjaciela. 💔
Krzysztof Krawczyk odszedł za szybko! Marian Lichtman nie może zapomnieć przyjaciela
Pięć lat minęło, a ból wciąż nie mija! Marian Lichtman, legendarny frontman zespołu Trubadurzy, po raz pierwszy od śmierci Krzysztofa Krawczyka otwarcie opowiedział o swoich emocjach. Muzyk nie krył żalu, że o odejściu przyjaciela dowiadywał się z mediów, i wrócił do ostatniego, trudnego spotkania z wokalistą.
Lichtman o ostatnim spotkaniu z Krawczykiem: “Nie wytrzymałem, musiałem się wypłakać”
Krzysztof Krawczyk odszedł 5 kwietnia 2021 roku, w poniedziałek wielkanocny. Dla Mariana Lichtmana to wciąż świeża rana – wspomnienia o przyjacielu wracają szczególnie w okresie świąt. Choć lata temu przyjaźń Krawczyka i Lichtmana była silna, w ostatnim okresie kontakt z wokalistą osłabł. Powodem były napięte relacje z Ewą Krawczyk, które ograniczyły dostęp przyjaciół do informacji o stanie zdrowia gwiazdora.
Ewa Krawczyk pojawiła się w programie “Jaka to melodia?”. W sieci oburzenie!
To był bardzo bliski mojej rodzinie człowiek. Zawsze w święta wielkanocne wspominamy Krzyśka. W tym roku spędzamy je w Danii, ale na pewno będziemy go wspominać. Zawsze na wesoło, bo mieliśmy piękną młodość. Nie możemy i nie chcemy wymazać tego z naszej pamięci – powiedział w rozmowie z Plejadą.
Krzysztof Krawczyk odszedł za szybko! Marian Lichtman nie może zapomnieć przyjaciela
Nie mieliśmy już wtedy tak bliskiego kontaktu. Byliśmy oburzeni zachowaniem Ewy (…). Dowiadywaliśmy się wszystkiego z mediów. Pierwsze słowa moje i mojej żony brzmiały: “A co z synem?” – wspomina Marian Lichtman, nie kryjąc żalu i frustracji.
Muzyk powrócił też do ostatniego spotkania z Krzysztofem Krawczykiem. Miało ono miejsce podczas kręcenia filmu o artyście przez Telewizję Polską. Wtedy po raz pierwszy zobaczył przyjaciela w słabej kondycji. Widok chorego przyjaciela był dla muzyka przytłaczający.
Ostatnie nasze pożegnanie było wtedy, gdy Telewizja Polska kręciła film o Krzysztofie. Wówczas zaprosił mnie z żoną. Nie wiedzieliśmy o stanie Krzysztofa. To, co się z nim działo, było troszeczkę ukrywane. Zobaczyłem go, jak jest prowadzony pod rękę. Czuliśmy, że jest słaby, ale nie podejrzewaliśmy, że od nas niebawem odejdzie – powiedział artysta.
Do dziś Marian nosi w sobie żal, że nikt nie informował go na bieżąco o formie Krzysztofa.
Nie wytrzymałem. Przeprosiłem moją żonę i odszedłem na bok. Zatrzymałem się obok takiego małego lasku. Musiałem się wypłakać, bo czułem, że to już jest koniec. Nie chciałem mu tego pokazać – powiedział Lichtman.
Dla Mariana Lichtmana strata przyjaciela wciąż jest trudna do przeżycia. Choć minęło już pięć lat, wspomnienia o Krzysztofie Krawczyku wracają szczególnie w ważne dni.
Nikt nas nie informował, co się z Krzysztofem dzieje. Mieliśmy troszeczkę żal, ale dla niego rodzina była zawsze bardzo ważna. Nie chcieliśmy już ingerować i brać z żoną w tym udziału. Krzysztof odszedł za szybko. Zostawił piękną spuściznę i przyjaciół. Nigdy nie będzie zapomniany, ale jest smutno – wyznał artysta w rozmowie z Plejadą.