NFL
Nowe informacje w sprawie Łukasza Żaka i tragedii na Trasie Łazienkowskiej. Proces zbliża się do końca, a emocje wciąż rosną.
Nowe informacje w sprawie Łukasza Żaka i tragedii na Trasie Łazienkowskiej. Proces zbliża się do końca, a emocje wciąż rosną.
Jak dowiedział się “Fakt”, wyrok w sprawie tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej zapadnie już w czerwcu. Oskarżony Łukasz Żak do tej pory nie przedstawił swojej linii obrony. W międzyczasie zarzucił kłamstwa nie tylko prokuraturze i mediom, ale także świadkom zdarzenia, m.in. Sarze S., która wspólnie z nim jechała autem. Żak zażądał z nią konfrontacji w sądzie.
Po wypadku Łukasz Żak uciekł do Niemiec. Został jednak wydany Polsce i od czerwca 2025 r. trwa jego proces. 8
Zobacz zdjęcia
Po wypadku Łukasz Żak uciekł do Niemiec. Został jednak wydany Polsce i od czerwca 2025 r. trwa jego proces. Foto: Materiały redakcyjne, vitrina.pl, Facebook
Dobiega końca proces, w którym na ławie oskarżonych zasiada Łukasz Żak i jego znajomi. Z opinii biegłego wynika, że pojazd, który prowadził we wrześniu 2024 r., w momencie wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie osiągnął prędkość 225 km/h. Kierowca ani razu miał nie skorzystać z hamulca. Ford, w który uderzył, został niemal całkowicie zmiażdżony.
Autem jechała czteroosobowa rodzina. Niespełna 40-letni pan Rafał zginął na miejscu. Jego żona, 8-letnia córka i 4-letni syn trafili do szpitala. Ciężko ranna została również Paulina K., ówczesna dziewczyna Żaka. Natomiast on sam po wypadku zniknął. Najpierw pojechał do mieszkania kolegi, po czym wyjechał do Niemiec.
Autem razem z Łukaszem Żakiem, Sarą S. i Adamem K. podróżowała także Paulina K., była dziewczyna Żaka. Kobieta doznała w wypadku poważnych obrażeń.
Trasa Łazienkowska. Głośny proces Łukasza Żaka
Miesiąc później został przekazany polskim funkcjonariuszom w ramach procedury ekstradycji (ENA). Po powrocie trafił do aresztu na warszawskiej Białołęce. W czerwcu 2025 r. rozpoczął się proces. Na samym początku Żak przyznał się do dwóch zarzutów: kierowania Volkswagenem Arteonem oraz przekroczenia prędkości. Zaznaczył jednak, że nie była ona tak duża, jak podają śledczy. Zapowiedział również, że złoży wyjaśnienia w trakcie procesu, ale nie zrobił tego do tej pory.