CELEBRITY
Sędzia Maciej Mitera cały proces spokojnie znosił brak szacunku ze strony Łukasza Żaka, żeby na koniec sprowadzić drogowego bandytę na ziemię. Kiedy odczytywał wyrok, Żakowi już nie było do śmiechu, jak wcześniej.
Sędzia Maciej Mitera cały proces spokojnie znosił brak szacunku ze strony Łukasza Żaka, żeby na koniec sprowadzić drogowego bandytę na ziemię. Kiedy odczytywał wyrok, Żakowi już nie było do śmiechu, jak wcześniej.
Od samego początku 28-latek kpił z rodziny ofiary oraz sądu. Na sali często się śmiał, żartował, zbijał piątki z kolegami, odnosił do sędziego bez szacunku, a innym razem krzyczał zdenerwowany.
Odpowiadał za śmierć człowieka, do której doprowadził po pijaku, ale to go nie ruszało. Poza salą sądową zastraszał świadków i dziennikarzy.
Sędzia Maciej Mitera przyznał, że próbował dostrzec u Żaka chociaż odrobinę refleksji, ale nie było na to najmniejszej szansy. Bandyta zapracował na swój 20-letni wyrok:
“To jest wypadkowa całej działalności. Interesowało pana wszystko, łącznie z koszulkami Vuitton, Balenciagi, ale nie to, co pan zrobił. Zero refleksji. Zawsze na studiach, na aplikacji uczono, że należy szukać jakiegoś pierwiastka. Nie znalazłem.
Wierzę w polski system penitencjarny. Wierzę, że tam pana nauczą. Ale mało tego. Przykro mi jest to mówić, jednak tam powinni pana nauczyć zwykłej kindersztuby. Testował pan moją cierpliwość wiele razy. Myślę, że wydałem sprawiedliwe orzeczenie.”
Chociaż będzie mógł się ubiegać o wcześniejsze zwolnienie z więzienia po 15 latach, Żak raczej nie ma co na to liczyć.
Już teraz otrzymywał nagany w areszcie, a prokuratura ujawniła, że przechwycono jego gryps, w którym prosi o przekazanie środków odurzających przez swoją adwokat.