NFL
Tajemnicze spotkanie i ukryty dyktafon. Co odkryła Paulina R. w sprawie Łukasza Żaka? Nowe zeznania rzucają światło na dramatyczne wydarzenia.
Tajemnicze spotkanie i ukryty dyktafon. Co odkryła Paulina R. w sprawie Łukasza Żaka? Nowe zeznania rzucają światło na dramatyczne wydarzenia.
Nie miała nic wspólnego z Łukaszem Żakiem, zeznawała w jego sprawie. W tle tajemnicze spotkanie
Po raz pierwszy podczas procesu Łukasza Żaka przed wysokim sądem pojawiła się osoba, która nie miała z nim nic wspólnego. I choć Paulina R. nie była też obecna na miejscu zdarzenia, znała część osób zamieszanych w wypadek. Z jedną z nich zorganizowała spotkanie, nagrywając rozmowę ukrytym dyktafonem. — Dziwnie się zachowywał. Unikał kontaktu wzrokowego, a gdy zadałam pytanie, czy wiedzą gdzie jest Żak, był wyraźnie zmieszany — przyznała.
Paulina R. zeznawała podczas procesu Łukasza Żaka. 8
Zobacz zdjęcia
Paulina R. zeznawała podczas procesu Łukasza Żaka. Foto: Materiały redakcyjne
W trakcie ostatniej, marcowej rozprawy w sprawie wypadku na Trasie Łazienkowskiej sąd przesłuchał kolejnego świadka. Tym razem nie była to osoba z najbliższego otoczenia Żaka, ale znajomą jego dwóch kolegów, którzy również są sądzeni. Kacper K. i Mikołaj N. oskarżeni są o to, że na pastwę losu zostawili nie tylko ciężko ranną koleżankę, ale i osoby, w któych auto z impetem wjechał Żak.
Fordem jechała czteroosobowa rodzina. Niespełna 40-letni pan Rafał zginął na miejscu. Jego żona, 8-letnia córka i 4-letni chłopiec trafili do szpitala. Ciężko ranna została również Paulina K., ówczesna dziewczyna Łukasza Żaka.
Tragedia na Trasie Łazienkowskiej. Nowe zeznania w sprawie wypadku
To, co różni Patrycję R. od poprzednich przesłuchiwanych do tej pory osób to to, że przed złożeniem zeznań poproszono sąd o odebranie przyrzeczenia. Młoda kobieta ślubowała, że będzie mówiła prawdę, niczego nie ukrywając. Poza tym też — w przeciwieństwie do innych świadków — nie była obecna na miejscu wypadku.
Tej nocy 21-latka bawiła się w klubie Explosion, w tym samym miejscu, do którego pędziła ekipa Żaka. Nigdy jednak tam nie dojechała, bo na wysokości Torwaru doszło do wypadku.
— Nie mam pojęcia, kim są Paulina, Łukasz, Maciej — zaznaczyła, mówiąc o osobach, które podróżowały Arteonem. — Po prostu umówiłam się z Kacprem i Mikołajem, że dojadą do mnie. Potem usłyszałam, że jechali na dwa samochody — dodała.
Twierdziła też, że o wypadku dowiedziała się w internecie. — Zaczęłam wtedy do nich dzwonić. Mikołaj nie odebrał, ponieważ przebywał już na dołku, natomiast Kacper zmienił numer telefonu. Udało mi się jednak z nim skontaktować i zapytałam, jakim cudem Mikołaj jest na dołku, skoro nie był kierowcą? Kacper odpowiedział mi, że to nie jest rozmowa na telefon.
Tragedia na Trasie Łazienkowskiej. Tajemnicze spotkanie po wypadku
Od tej pory Paulina R. śledziła sprawę w mediach. — Jak przeczytałam, co grozi Mikołajowi, stwierdziłam, że muszę działać. To uczciwy chłopak, zawsze mi pomagał i jestem pewna, że on z samochodu wybiegł, bo chciał pomóc — wyjaśniła w sądzie.