NFL
Przełomowe wybory na Węgrzech: Orban uznaje porażkę, ale czy to koniec jego politycznej kariery? Ekspertka ostrzega przed nieoczekiwanym scenariuszem.
Przełomowe wybory na Węgrzech: Orban uznaje porażkę, ale czy to koniec jego politycznej kariery? Ekspertka ostrzega przed nieoczekiwanym scenariuszem.
Przełom nie tylko dla Węgier, ale dla całej Europy. Po 16 latach rządów Viktor Orban musi oddać władzę i pogratulował już swojemu głównemu rywalowi zwycięstwa. Wybory wygrywa opozycyjna partia TISZA, a jej lider Peter Magyar zostanie kolejnym premierem. Dr Agnieszka Bryc w rozmowie z Onetem przestrzega jednak przed sensacyjnym scenariuszem. — Orban może wrócić do władzy. I to szybciej, niż się spodziewamy — mówi.
To była pierwsza realna szansa odsunięcia od władzy Orbana, który zawłaszczył państwo, związał Węgry z Rosją i wyciągnął je z kręgu polityki europejskiej. Dlatego wynik trzeba uznać za dziejowy — mówi Onetowi dr Agnieszka Bryc, ekspertka od spraw międzynarodowych i bezpieczeństwa. — Jest tu jednak znaczące “ale” — podkreśla.
Orban może wrócić, szybciej niż się spodziewamy”
— Peter Magyar to jest wielka niewiadoma. Sytuacja Węgier jest podobna do tej, w jakiej w 2023 r. znalazła się Polska, kiedy to opozycja wygrała po ośmioletnich rządach PiS. I tak jak w Polsce, tak na Węgrzech wygrana opozycji jest przełomowa, jednak wcale nie musi to znaczyć, że do przełomu faktycznie dojdzie — zaznacza dr Bryc.
Państwo węgierskie zostało przez Orbana i Fidesz zabetonowane jeszcze bardziej, niż zrobił to PiS w Polsce — wskazuje.
— I nawet obietnice nowych władz nie oznaczają, że coś się faktycznie uda zrobić, jeśli TISZA nie zdobyła większości konstytucyjnej — mówi dr Bryc.
— Dlatego ja obawiam się jednego scenariusza. Takiego, że po gigantycznym zrywie ludzi i po fali entuzjazmu, która wyniosła opozycję do władzy, bardzo szybko ten entuzjazm może przerodzić się we frustrację. Bo jeśli Magyar nie będzie w stanie spełnić obietnic, to w kolejnych wyborach, możliwe że przedterminowych, Orban może wrócić do władzy. I to szybciej, niż się spodziewamy — przestrzega ekspertka.