CELEBRITY
Szczere wyznanie Sylwii Peretti o zmarłym synu. Psycholog komentuje: “Tak mózg ratuje nas przed bólem”
Szczere wyznanie Sylwii Peretti o zmarłym synu. Psycholog komentuje: “Tak mózg ratuje nas przed bólem”
Od tragicznego wypadku w Krakowie, w którym zginął syn Sylwii Peretti, minęło już kilka lat. Gwiazda “Królowych życia” po długim milczeniu powróciła do mediów, wyznając, że regularnie otrzymuje od zmarłego Patryka symboliczne znaki. Poprosiliśmy więc o fachowy komentarz psycholog Karolinę Kownacką, która wprost wyjaśnia, dlaczego nasz umysł w obliczu tak niewyobrażalnej straty chwyta się symboli i jak pomaga to przetrwać najgorsze chwile.
Tragedia w rodzinie Sylwii Peretti
Żałoba gwiazdy „Królowych życia”
Peretti po latach mówi o synu
Tragedia w rodzinie Sylwii Peretti
Do tego dramatycznego zdarzenia doszło w nocy z 14 na 15 lipca 2023 roku w Krakowie. Żółte Renault Megane, za którego kierownicą siedział 24-letni Patryk, syn Sylwii Peretti, pędziło z ogromną prędkością opustoszałymi ulicami miasta. Auto wpadło w poślizg w rejonie mostu Dębnickiego, dachowało i z impetem uderzyło w mur na bulwarach wiślanych. Wypadek okazał się fatalny w skutkach – na miejscu zginął kierowca oraz trzech młodych pasażerów, z którymi podróżował.
Badania toksykologiczne wykazały później, że syn celebrytki prowadził pojazd, będąc pod wpływem alkoholu, co wywołało w mediach ogólnopolską burzę. Pogrzeb Patryka odbył się kilkanaście dni później na cmentarzu Grębałów w Krakowie. Dla Sylwii Peretti był to moment absolutnego załamania jej dotychczasowego świata – zrozpaczona matka musiała pożegnać swoje jedyne dziecko w blasku fleszy, asyście ochrony i w obliczu ogromnej presji opinii publicznej.
Niemal natychmiast po tragedii na rodzinę spadła niewyobrażalna fala internetowego hejtu. Użytkownicy sieci bezlitośnie krytykowali zmarłego syna Peretti za skrajną nieodpowiedzialność, a samą Sylwię oskarżano o to, że rzekomo tolerowała niebezpieczną, szybką jazdę syna. Dla matki, która właśnie straciła największy sens życia, zderzenie z tak potężną falą nienawiści było sporym ciosem. Zamiast przeżywać żałobę w ciszy i spokoju, Peretti musiała mierzyć się z publicznym linczem. To zjawisko przypieczętowało jej decyzję o zniknięciu z przestrzeni publicznej na bardzo długi czas.