NFL
Dramatyczne sceny rozegrały się podczas gali Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w Waszyngtonie. W wydarzeniu uczestniczył między innymi Marek Wałkuski, korespondent Polskiego Radia w Stanach Zjednoczonych. Polski dziennikarz opublikował w sieci relację z miejsca zdarzenia, opisując chaos, jaki wybuchł po usłyszeniu strzałów.
Dramatyczne sceny rozegrały się podczas gali Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w Waszyngtonie. W wydarzeniu uczestniczył między innymi Marek Wałkuski, korespondent Polskiego Radia w Stanach Zjednoczonych. Polski dziennikarz opublikował w sieci relację z miejsca zdarzenia, opisując chaos, jaki wybuchł po usłyszeniu strzałów.
Był obok Trumpa podczas kolacji. Polski dziennikarz opisał dramatyczny atak
Dramatyczne sceny rozegrały się podczas gali Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w Waszyngtonie. W wydarzeniu uczestniczył między innymi Marek Wałkuski, korespondent Polskiego Radia w Stanach Zjednoczonych. Polski dziennikarz opublikował w sieci relację z miejsca zdarzenia, opisując chaos, jaki wybuchł po usłyszeniu strzałów.
Marek Wałkuski o ataku na kolacji. 6
Zobacz zdjęcia
Marek Wałkuski o ataku na kolacji. Foto:
Do incydentu doszło niedługo po rozpoczęciu gali w hotelu Hilton w Waszyngtonie. Podczas uroczystości, na której miał wystąpić amerykański prezydent Donald Trump, nagle rozległy się odgłosy strzałów. Trump, który przebywał wówczas na scenie, został natychmiast ewakuowany przez agentów Secret Service. Z sali wyprowadzono również pierwszą damę Melanię Trump, wiceprezydenta J.D. Vance’a oraz innych członków administracji.
Atak na kolacji Donalda Trumpa. Polski dziennikarz był na sali
Relacją z dramatycznych wydarzeń podzielił się obecny na sali Marek Wałkuski. Dziennikarz zamieścił nagranie, na którym minuta po minucie opowiada o przebiegu zdarzeń. Pokazał także stolik, przy którym siedział razem z Bogdanem Klichem, chargé d’affaires RP w Stanach Zjednoczonych.
Do sytuacji odniósł się również minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Szef polskiej dyplomacji poinformował, że nikt z polskich dyplomatów ani dziennikarzy obecnych na gali nie ucierpiał.
“Minister Bogdan Klich, nasi dyplomaci oraz polscy dziennikarze, którzy brali udział w gali Korespondentów Białego Domu w hotelu Hilton, gdzie miała miejsce strzelanina, wszyscy cali i zdrowi” — napisał minister na platformie X.
Bogdan Klich w rozmowie z TVN24 relacjonował, że w pewnym momencie było słychać kilka strzałów.
— Było kilka strzałów, one były bardzo blisko rzeczywiście. Można było mieć wrażenie, że one są oddawane z lobby na salę, ale okazuje się, że były oddawane w lobby, czyli że nie dosięgły nikogo, kto był na sali — powiedział.
Jak dodał, reakcja uczestników była natychmiastowa.— Wszyscy padli na ziemię, niektórym udało się schować pod stoliki — mówił.
Zwrócił uwagę, że to wyćwiczona reakcja w kraju, w którym dostęp do broni jest szeroki.
Klich zaznaczył również, że jest zbyt wcześnie, by mówić o motywach sprawcy. Jednocześnie ocenił, że “takie rzeczy w Europie by się nie zdarzyły”. — To przekracza jakiekolwiek wyobrażenie — podkreślił.