NFL
Przemysław Czarnek chce rozszerzenia programu 800 plus. W rozmowie z WP przytacza argumenty. – W Polsce urodziło się w zeszłym roku najmniej dzieci od II wojny światowej. Prowadzi to do sytuacji, w której nowe żłobki i przedszkola budowane w ramach Polskiego Ładu za chwilę będą świecić pustkami – wyjaśnia kandydat PiS na premiera
Przemysław Czarnek chce rozszerzenia programu 800 plus. W rozmowie z WP przytacza argumenty. – W Polsce urodziło się w zeszłym roku najmniej dzieci od II wojny światowej. Prowadzi to do sytuacji, w której nowe żłobki i przedszkola budowane w ramach Polskiego Ładu za chwilę będą świecić pustkami – wyjaśnia kandydat PiS na premiera
Mocno liczę na wsparcie Mateusza Morawieckiego – mówi Wirtualnej Polsce Przemysław Czarnek. Co z teorią, że jest tylko “kandydatem-zderzakiem”, który po półtora roku kampanii zostanie podmieniony? – Nie mam najmniejszej wątpliwości – będę premierem – odpowiada. Nie wyklucza powyborczego sojuszu z partią Morawieckiego, zapowiada rewolucję w 800+ i zamyka drzwi przed Grzegorzem Braunem.
Prawdziwe dziennikarstwo.
Niezależna redakcja. ZA DARMO.
Sam Przemysław Czarnek przyznaje, że na razie “efekt Czarnka” sprowadza się do zatrzymania spadków sondażowych PiS. – Od stycznia średnia leciała w dół. Powstrzymanie tego spadku to pierwszy efekt, który mieliśmy osiągnąć – mówi WP. Drugi krok to “pokazanie oferty konserwatywnej dla wyborców prawicy”.
REKLAMA
KONIEC REKLAMY
Mateusz Morawiecki od kilku tygodni jest na kursie kolizyjnym z Nowogrodzką i zdaniem niektórych ciągle z niego nie zszedł. Czarnek właśnie się z nim spotkał: – Uzgodniliśmy, że dziś w ogóle nie rozmawiamy o tym, kto kim będzie po zwycięskich wyborach.
Z Braunem – nie. Z sedewakantystami “ubliżającymi Janowi Pawłowi II” – nie. Ze Stanisławem Tymińskim – też nie. Czarnek w rozmowie z WP zamyka drzwi przed środowiskiem lidera Korony Polskiej. – Czy panowie uważają, że konserwatywna jest obrona pomnika czerwonoarmistów? To jest szaleństwo – mówi.
Czarnek wraca do swojej głośnej wypowiedzi sprzed kilku dni, gdy radził młodemu mężczyźnie pytającemu o mieszkanie, by “zakładał rodzinę teraz”: – Nie będzie nigdy w Polsce tak, że wszyscy młodzi ludzie będą mogli kupić mieszkanie bez kredytu. Ale chodzi o to, żeby młody człowiek, biorąc kredyt, miał możliwość przewidzenia tego, co będzie nie tylko za rok, ale również za pięć i dziesięć lat. Czyli stałe oprocentowanie kredytu.
800 zł na pierwsze dziecko, więcej na każde kolejne – taką rewolucję w 800+ proponuje Czarnek. – To może być zachętą dla rodzin do posiadania większej liczby dzieci – mówi WP. Zastrzega, że to jego osobisty pomysł, a nie element programu PiS. – Nie ma w tej sprawie jeszcze decyzji naszego zespołu programowego – dodaje.
Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak, dziennikarze Wirtualnej Polski: Miał być “efekt Czarnka”, ale czy przypadkiem wyszedł wam “efekt Morawieckiego”? To dobrze czy źle?
Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera: Zostawmy to. Co do mojego “efektu”, to bez przesady, dopiero się rozkręcam. Mamy badania, które wskazywały na wiele pozytywnych zmian, zwłaszcza przed świętami, potem były lekkie turbulencje z wiadomych powodów, a dzisiaj wracamy do równowagi i inicjatywy. Z wielką pokorą i odpowiedzialnością podchodzę do postawionego przede mną niełatwego zadania. Cele mamy jasne. Zgodziłem się na propozycję pana prezesa i kierownictwa partii i zostałem maszynistą w naszym pociągu dużych prędkości, który mknie do zwycięstwa.
“Kandydat na premiera” jednak brzmi lepiej niż “maszynista”.
To oczywiste, ale chodzi o podkreślenie zadania do wykonania na tym etapie. Mamy dwa zadania. Po pierwsze, odwrócenie trendów, które były od początku tego roku.
Od stycznia niemal każdy sondaż pokazywał systematyczny spadek notowań PiS – i to nawet do poziomu 18 proc. Udało się to zatrzymać w ciągu czterech tygodni, a widzimy też pierwsze wzrosty. Po drugie, chodzi o pokazanie oferty konserwatywnej dla wyborców prawicy, która ma oddziaływać w perspektywie kilkunastu miesięcy. Jeżeli ktoś zakładał, że wskazanie mnie na kandydata na premiera będzie dawało od razu 8 punktów procentowych w górę w sondażach po kilku tygodniach, to znaczy, że albo nie rozumie polityki, albo nam źle życzy.
Gdy się spojrzy na średnią sondażową PiS, to stoi w miejscu: w marcu i kwietniu wynosiła ok. 24 proc. Tak było, tak jest, efektu nie ma.
Od stycznia ta średnia leciała w dół. Odpływ elektoratu był widoczny. Powstrzymanie tego spadku to jest ten pierwszy efekt, który mieliśmy osiągnąć. I osiągnęliśmy dosyć szybko.
Nie miał pan – tak po ludzku – pretensji do Mateusza Morawieckiego, że kiepski moment wybrał sobie na ten bunt?
Niektórzy się zastanawiają, co by było, gdyby nie wydarzenia z okresu okołoświątecznego. Jaki dziś byłby ten “efekt Czarnka”? To już przeszłość, a patrzymy przed siebie, dlatego mnie osobiście to nie zajmuje. Robię swoje. Uważam jednak, że dzisiaj bez wątpienia w Polsce mamy tyle tematów do rozmowy: od kosmicznie wysokiego długu publicznego, przez wysokie ceny energii, zapaść w służbie zdrowia, po próbę naciągnięcia nas na nielegalny, brukselski SAFE, że zajmowanie publiczności naszymi sprawami wewnętrznymi jest nieporozumieniem, niepotrzebnym podawaniem ręki Tuskowi.
Sami się do tego przyczyniliście. Pytanie tylko, czy PiS ten okres perturbacji ma za sobą.
Jestem przekonany, że mamy ten temat za sobą.
I walka nie wróci za miesiąc, dwa?
Dlatego spotkałem się z Mateuszem, żeby to wszystko sobie wyjaśniać. Zakończyliśmy to spotkanie bardzo dobrze i jestem przekonany, że idziemy razem do przodu.
A “razem do przodu” to jest na przykład docelowo: premier Czarnek, prezes Morawiecki? Zakładając oczywiście, że Jarosław Kaczyński wycofałby się z polityki.
W ogóle nie myślę w tych kategoriach. Prezesem naszej partii jest Jarosław Kaczyński, a ja nie lubię, kiedy ktoś z góry rozdaje stanowiska na czas po wyborach – kto wicepremierem, ministrem, kto kim. Dla partii liczy się dzisiaj jedno: pokonać Tuska. Reszta to przyszłość.
W PiS podobno powstało kolejne stowarzyszenie Po pierwsze Polska i już jest tam około setki parlamentarzystów PiS, popierających pana. To odpowiedź na Rozwój Plus Morawieckiego, próba pokazania mu, że nas jest więcej?
Ja skupiam się na zadaniu, które otrzymałem 7 marca w hali Sokoła w Krakowie. Jestem kandydatem na premiera, maszynistą lokomotywy wyborczej, całego PiS, z obydwoma jego płucami, a na pokład zapraszam wszystkich, którzy chcą mnie wspierać.
Czy to nie prowokowanie frakcji Morawieckiego i prosta droga do faktycznego rozłamu w PiS?
Jestem tym politykiem Prawa i Sprawiedliwości, który chyba najczęściej i najgłośniej mówi o jedności i skupieniu na celu, jakim jest zwycięstwo w wyborach. Ostatnie, o czym myślę, to jakiekolwiek prowokacje. Mocno liczę na wsparcie także Mateusza Morawieckiego.
A jaką pan rolę widzi docelowo dla Mateusza Morawieckiego? On ma swoje ambicje, a to pan został wyznaczony na kandydata na premiera.
Uzgodniliśmy, że dziś w ogóle nie rozmawiamy o tym, kto kim będzie po zwycięskich wyborach. Dzisiaj rozmawiamy o tym, jak wygrać.
Mateusz Morawiecki jest w Prezydium Komitetu Politycznego PiS? Tygodnik “Newsweek” podaje, że ma przestać się pojawiać na posiedzeniach tego gremium, co oznaczałoby dalszy postęp jego rozwodu z partią.
Ten tygodnik napisał dużo więcej rzeczy, które kompletnie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Mateusz Morawiecki był na poprzednim PKP (w skrócie Prezydium Komitetu Politycznego – red.), choć na ostatnim go rzeczywiście nie było. I mam nadzieję, że będzie na następnym.