CELEBRITY
🔴Po kolejnych w ostatnich dniach wetach, prezydent wyszedł z drugą dużą inicjatywą. Karol Nawrocki chce ogólnokrajowego referendum ws. polityki klimatycznej. Rząd już wysyła kpiące sygnały o “duchu krymskich i donbaskich plebiscytów”, ale zdaniem prof. Rafała Chwedoruka z UW krok ten to nie tyle uderzenie w koalicję, co próba pomocy PiS w przejmowaniu inicjatywy na prawicy.
🔴Po kolejnych w ostatnich dniach wetach, prezydent wyszedł z drugą dużą inicjatywą. Karol Nawrocki chce ogólnokrajowego referendum ws. polityki klimatycznej. Rząd już wysyła kpiące sygnały o “duchu krymskich i donbaskich plebiscytów”, ale zdaniem prof. Rafała Chwedoruka z UW krok ten to nie tyle uderzenie w koalicję, co próba pomocy PiS w przejmowaniu inicjatywy na prawicy.
Po kolejnych w ostatnich dniach wetach, prezydent wyszedł z drugą dużą inicjatywą. Karol Nawrocki chce ogólnokrajowego referendum ws. polityki klimatycznej. Rząd już wysyła kpiące sygnały o “duchu krymskich i donbaskich plebiscytów”, ale zdaniem prof. Rafała Chwedoruka z UW krok ten to nie tyle uderzenie w koalicję, co próba pomocy PiS w przejmowaniu inicjatywy na prawicy.
W ostatnich tygodniach prezydent regularnie mierzył się z rządem. Kolejne weta, jak to dotyczące ustawy o “rozwodach przed urzędnikiem” czy zmiany w Kodeksie wyborczym, poprzedziły dwie ważne inicjatywy – powołanie zespołu do prac nad zmianą konstytucji i złożenie do Sejmu projektu ws. kryptowalut.
W czwartek okazało się, że to nie koniec płaszczyzn do sporu z rządem, a tym samym aktywności Nawrockiego. Prezydent zdecydował o skierowaniu wniosku do Senatu o przeprowadzenie referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Pałac przekonuje, że ruch ten nie może dziwić. – To inicjatywa, do której Karol Nawrocki zobowiązał się jeszcze w kampanii wyborczej – mówią WP osoby z otoczenia prezydenta.
Wedle deklaracji Pałac liczy na wzmocnienie dyskusji dotyczącej rosnących kosztów ponoszonych przez Polaków, a wynikających z rygorystycznej polityki klimatycznej UE. Do 2040 roku wspólnota ma zredukować emisje gazów cieplarnianych netto o 90 proc. względem poziomu z 1990 roku.
Kto zyskuje na referendum?
O tym jednak, że koszty będą rosnąć, wiadomo od dawna. To stawia pytanie o moment wyjścia prezydenta z inicjatywą. Zdaniem politologa prof. Rafała Chwedoruka okoliczności wpisują się w trudną sytuację, w której znalazło się Prawo i Sprawiedliwość.
– Prezydent wywodzi się z Prawa i Sprawiedliwości. W tej formacji zawdzięcza w zasadzie całą swoją karierę i trudno sobie wyobrazić, by prowadził politykę zupełnie wbrew tej partii. A wyzwaniem dla PiS jest swoisty pat. To znaczy ta partia wciąż ma znaczące poparcie, ale jest hermetyczna, zamknięta i na dodatek traci wyborców na rzecz Korony Brauna i w pewnym stopniu także Konfederacji. Dlatego Prawo i Sprawiedliwość potrzebuje w tej chwili takich inicjatyw w polityce, które będą polaryzowały opinię publiczną nowymi tematami, ale wedle starych osi – tłumaczy politolog.
Zdaniem prof. Chwedoruka wspomniane referendum jest “ostatnią rzeczą”, której obie Konfederacje “w tej chwili potrzebują”. Powód jest prosty – trudno będzie odróżnić się od PiS, a w przypadku podobnych kierunków obieranych przez partie, zazwyczaj zyskuje ta największa.
– Partie, które zabierają PiS-owi wyborców, gdyby przeprowadzono takie referendum, musiałyby mówić takim głosem, jak PiS. W przypadku Konfederacji byłoby to kłopotliwe, ponieważ ma sporo młodych wyborców, którzy mogą mieć bardzo różne poglądy także na politykę klimatyczną, tak jak mieli różne na przykład na prawa kobiet. A w przypadku Grzegorza Brauna, część wyborców mogłaby się zastanawiać: skoro PiS jest taki pryncypialny, to w zasadzie dlaczego nie mielibyśmy znów na niego głosować? – wyjaśnia.
Ekspert nie wierzy też, że prezydencka inicjatywa przyniesie szczególne zyski samemu Nawrockiemu. – W pozytywną aktywność prezydenta wierzą głównie wyborcy PiS, w to, że jest hamulcowym, wierzą wyborcy w Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. Nie sądzę, żeby referendum odgrywało jakąkolwiek rolę. Warto przypomnieć sobie niebywałą katastrofę inicjatywy Bronisława Komorowskiego. A to były tematy, które teoretycznie miały jakieś znaczenie dla opinii publicznej. Okazało się, że nie mają tak naprawdę żadnego – konkluduje.
Profesor Chwedoruk podkreśla, że faktyczny uzysk dla prezydenta przynosiłyby takie ruchy, które agregowałyby oczekiwania ponad podziałami, możliwość “wycentrowania się”, a w tym przypadku nie ma o tym mowy. – To jest moim zdaniem bardzo znamienne, że teraz też uderza w mocno konserwatywne tony, jak w przypadku np. weta ws. praw zwierząt, a to wiąże się wprost z potrzebami Prawa i Sprawiedliwości, a nie reszty prawicy – dodaje.
Rząd i pytania o reakcję
Żeby referendum miało szansę się odbyć, potrzebna jest zgoda Senatu, gdzie większość ma rządząca koalicja. Na razie z rządu płyną mocno sceptyczne oceny. – Sformułowanemu przez prezydenta pytaniu duchem bliżej do krymskich i donbaskich plebiscytów niż sprawiedliwych referendów – słyszą dziennikarze WP w rządzie.
Czy faktycznie koalicja może bagatelizować prezydencką inicjatywę? – Dla rządu nie jest to aż tak wielkim wyzwaniem. Jedynym problemem jest referendum w ogóle. Czego by ono nie dotyczyło, ponieważ takie referenda często zamiast być głosowaniami na temat jakiegoś problemu, w istocie przeistaczają się w głosowania na temat rządu w ogóle i jego aktualnej oceny – tłumaczy prof. Chwedoruk i jako przykłady podaje ostatnie referendum dotyczące systemu prawnego we Włoszech, na którym straciła popularna Georgia Meloni czy to dotyczące Brexitu na Wyspach.
– Więc to jest jedyne, co może martwić Donalda Tuska. Natomiast rząd ma w razie czego tutaj pewną opcję atomową, to znaczy przeistoczyć takie głosowanie, gdyby do niego doszło, w głosowanie na temat przynależności Polski do Unii – konkluduje politolog.