CELEBRITY
Czy jeszcze zatęsknimy za Trumpem? Trump nadal straszy świat chaosem, groźbami wobec NATO, sympatią do autokratów, wojną handlową i traktowaniem sojuszy jak transakcji. J.D. Vance może być groźniejszy, bo nie trawi Europy, nie czuje zobowiązania wobec Ukrainy i ma radykalną ideologię przebudowy amerykańskiego państwa.
Czy jeszcze zatęsknimy za Trumpem?
Trump nadal straszy świat chaosem, groźbami wobec NATO, sympatią do autokratów, wojną handlową i traktowaniem sojuszy jak transakcji. J.D. Vance może być groźniejszy, bo nie trawi Europy, nie czuje zobowiązania wobec Ukrainy i ma radykalną ideologię przebudowy amerykańskiego państwa.
W ujawnionym przez „The Atlantic” czacie Vance pisał przy okazji rozmowy o uderzeniach na Huti, że przez Kanał Sueski przechodzi 3 procent handlu USA i 40 procent handlu Europy, po czym dodał, że „nienawidzi myśli o ponownym ratowaniu Europy”. Pete Hegseth odpowiedział, że podziela jego „wstręt do europejskiego pasożytnictwa”.
To zdanie powinno w Polsce brzmieć jak ostrzeżenie. Człowiek, który może przejąć władzę po Trumpie, mówi o Europie jak o ciężarze, który Ameryka zbyt długo finansuje, chroni i toleruje. Chce większych wydatków, zakupów amerykańskiej broni, większej lojalności i mniej europejskich pretensji do moralnej wyższości.
Europa jako problem
W Monachium Vance powiedział europejskim sojusznikom, że największym zagrożeniem dla Europy są nie Rosja ani Chiny, lecz „zagrożenie od wewnątrz”. Europejscy politycy czekali na rozmowę o Ukrainie, NATO i obronie kontynentu. Dostali wykład o migracji, cenzurze, poprawności politycznej i rzekomej zdradzie własnych wartości.
Ukraina w świecie Vance’a miałaby jeszcze mniej miejsca na złudzenia. W lutym 2022 roku, tuż przed pełnoskalową rosyjską inwazją, mówił Steve’owi Bannonowi, że „szczerze mówiąc” nie obchodzi go, co stanie się z Ukrainą. Później jako senator sprzeciwiał się dalszej pomocy dla Kijowa. Jako polityk MAGA reprezentuje skrzydło, które chce przesunąć amerykańską uwagę z Europy na Chiny, granicę, przemysł i wewnętrzną wojnę kulturową.
Vance’a nie da się sprowadzić do prostego izolacjonizmu. On nie chce słabej Ameryki. Chce Ameryki twardszej, bardziej narodowej i mniej związanej dotychczasowymi zobowiązaniami. Europa ma płacić. Ukraina ma zejść z centrum uwagi Waszyngtonu. Polska ma przestać wierzyć, że dobra atmosfera z kolejnym amerykańskim prezydentem zastąpi własną armię, przemysł zbrojeniowy i realną europejską politykę bezpieczeństwa.
Państwo bez bezpieczników
Największe ryzyko dotyczy demokracji. W otoczeniu Vance’a krążą idee Curtisa Yarvina, ideologa neoreakcji, który od lat atakuje liberalną demokrację i fantazjuje o państwie zarządzanym przez silnego przywódcę. W tym sposobie myślenia media są częścią wrogiego układu, uniwersytety produkują liberalne elity, sądy blokują wolę władzy wykonawczej, a urzędnicy tworzą „głębokie państwo”.
Vance już w 2021 roku sugerował, że prezydent w konflikcie z sądami powinien zachować się jak Andrew Jackson i powiedzieć: prezes Sądu Najwyższego wydał wyrok, niech teraz sam go wyegzekwuje. Takie zdanie wychodzi poza republikańską krytykę „aktywistycznych sędziów” i uderza w sam obowiązek respektowania wyroków przez władzę wykonawczą.
Jego religijny i obyczajowy rygoryzm też ma znaczenie. Trump może pozować z Biblią, ale jego życie zawsze rozsadzało moralne dekoracje ustawiane przez doradców. Vance mówi z pozycji człowieka po konwersji, przekonanego, że państwo powinno kształtować rodzinę, dzietność, role społeczne i obyczaj. W sprawach aborcji i tradycyjnej rodziny chce zamieniać nastroje prawicy w przepisy.
Nowa prawica, nowe rachunki
Gospodarczo Vance też nie jest prostą kopią Trumpa. Bliżej mu do nowej prawicy przemysłowej skupionej wokół American Compass, która odrzuca stary republikański kult wolnego rynku, chce chronić wybrane sektory, wspierać klasę pracującą, rodzinę i interes narodowy. Dla Europy oznaczałoby to Amerykę bardziej protekcjonistyczną, mniej cierpliwą wobec wspólnych reguł i bardziej skłonną traktować sojuszników jak konkurentów.
Trump jest brutalny, kłamliwy i groźny, ale działa przez ego, kamery, pochlebstwa, osobiste urazy i potrzebę natychmiastowego zwycięstwa. Vance może być mniej podatny na takie gry. Ma ideologię, środowisko, zaplecze i przekonanie, że Amerykę trzeba przebudować głębiej niż zrobił to Trump.
Europa może przy nim usłyszeć coś gorszego niż żądanie większych wydatków: że Waszyngton przestaje traktować jej bezpieczeństwo jako własny problem.