NFL
Polskie piekiełko odkryło, że noblistka umie rozmawiać z technologią…
Polskie piekiełko odkryło, że noblistka umie rozmawiać z technologią…
Olga Tokarczuk nie napisała żadnej książki z AI.
Napisała to przed chwilą jasno, odnosząc się do afery, jaka rozpętała się w polskim piekiełku internetowym. Jej jesienna powieść nie powstała ani z AI, ani z czymkolwiek czy kimkolwiek innym. Korzysta z modeli jako narzędzia do kwerendy, dokumentacji i sprawdzania faktów, a nie jako zastępczego autora.
Najbardziej niezrozumiałe jest to, że część osób krytykujących Olgę Tokarczuk nawet nie próbowała sprawdzić szerszego kontekstu jej wypowiedzi. Wystarczyło im, że noblistka powiedziała, że rozmawia z AI i zwraca się do niej „kochana”, żeby natychmiast uznać, że pisze książki z maszyną. Albo chcieli tak uznać, bo łatwiej wtedy leczyć własne kompleksy.
Dziwiłbym się raczej, gdyby współcześni pisarze nie korzystali z zaawansowanych modeli językowych. Do rozmowy, testowania pomysłów, sprawdzania fragmentów, pilnowania faktograficznych drobiazgów, porządkowania researchu. To narzędzia. Tak jak kiedyś notatnik, biblioteka, redaktor, wyszukiwarka, indeks, archiwum.
A wszystkim purystom, którzy z oburzeniem odkryli, że ktoś używa AI, przypominam: korzystacie z niej codziennie. W Google’u. W przeglądarce. W rekomendacjach platform streamingowych. W mapach, które proponują trasę. W algorytmach, które decydują, co widzicie, co kupujecie, czego słuchacie i co wam się podsuwa.
Więc zanim zaczniecie urządzać moralny proces noblistce, najpierw zrezygnujcie z AI wszędzie tam, gdzie sami jej używacie. Tylko wtedy ta poza będzie przynajmniej konsekwentna.
Na razie wygląda to jak klasyczne polskie piekiełko: dużo oburzenia, mało wiedzy i natychmiastowa potrzeba udowodnienia, że jest się mądrzejszym od Olgi Tokarczuk.
Poniżej oświadczenie noblistki:
Szanowni Państwo,
chciałabym się odnieść do tego, co dzieje się wokół moich wypowiedzi na temat sztucznej inteligencji na konferencji Impact w Poznaniu:
Uwagi wygłaszane podczas publicznych spotkań na żywo, podobnie jak wszystkie inne rozmowy, mogą być niewłaściwie zrozumiane.
Nie napisałam książki, która ukaże się jesienią w Polsce ani z AI, ani z nikim innym. Od kilkudziesięciu lat piszę sama.
Oświadczam krótko i stanowczo:
1. Korzystam ze sztucznej inteligencji na takich samych zasadach, jak większość ludzi na świecie – traktuję ją jako narzędzie, pozwalające szybciej dokumentować i sprawdzać fakty. Zawsze, kiedy z tego narzędzia korzystam, dodatkowo weryfikuję informacje. Tak samo, jak robiłam to przez kilkadziesiąt lat czytając książki i szperając w bibliotekach i archiwach.
2. Żaden z moich tekstów, również powieść, która ukaże się jesienią tego roku, nie powstała przy pomocy sztucznej inteligencji – nie licząc używania jej jako narzędzia szybszej kwerendy.
3. Czasem inspiruję się snami, ale zanim i to zdanie zostanie osaczone i zagryzione przez ekspertów, spieszę donieść, że są to moje własne sny.
Olga Tokarczuk