CELEBRITY
Szok! 😱
Szok! 😱
Ukradł BMW, chwilę później już nie żył! Kompan rabusia cudem uniknął śmierci
Najpierw pobicie. Potem kradzież BMW. Kilka minut później śmierć na drzewie. 24-letni Tomasz S. uciekł cudzym autem z centrum Rynu (woj. warmińsko-mazurskie) i nie przejechał nawet kilometra. Zginął na miejscu. Jego kompan został z tyłu. I tylko dlatego przeżył.
W Rynie na Warmii i Mazurach doszło do tragicznego zdarzenia – kradzieży BMW zakończonej śmiertelnym wypadkiem.
24-letni Tomasz S. ukradł samochód po pobiciu właściciela, lecz zginął, uderzając w drzewo zaledwie kilometr dalej.
Jego kompan, Kacper D., uniknął śmierci, ponieważ nie wsiadł do skradzionego auta, ale nie uniknie odpowiedzialności.
Potężne uderzenie. BMW roztrzaskane na drzewie
Trasa Ryn–Sterławki Wielkie pod Giżyckiem. Święta. Ciemność. Pusta droga. I nagle ryk syren. W rowie roztrzaskane niebieskie BMW. Blacha zmięta. Kabina wbita w drzewo. W środku tylko kierowca. 24-latek już nie żył.
Na początku wyglądało to jak kolejny śmiertelny wypadek. Policyjny komunikat był krótki: kierowca z nieustalonych przyczyn zjechał na przeciwległy pas i uderzył w drzewo. Na miejscu pojawił się prokurator. Technicy robili zdjęcia. Zabezpieczano ślady.