NFL
Sprzedaż spółki i luksusowego BMW za milion złotych przerodziła się w dramatyczną konfrontację. Proces w Opolu ma wyjaśnić, co się wydarzyło.
Sprzedaż spółki i luksusowego BMW za milion złotych przerodziła się w dramatyczną konfrontację. Proces w Opolu ma wyjaśnić, co się wydarzyło.
To miała był zwykła transakcja biznesowa. W ruch poszedł nóż do tapet
Sprzedaż spółki, która miała przebiec spokojnie, przerodziła się w dramatyczną konfrontację. W tle: luksusowe BMW warte milion złotych, podejrzenia o oszustwo i brutalna bójka, która o mało nie zakończyła się śmiercią jednego z uczestników. We wtorek, 24 marca, przed Sądem Okręgowym w Opolu ruszył proces, który ma wyjaśnić, co wydarzyło się feralnego dnia w hotelu w miejscowości Skarbimierz-Osiedle.
Sprzedaż spółki i luksusowego BMW zakończona bójką. Początek procesu w Opolu. Jacek G. odpowiada za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Mariuszowi Z. zarzucono grożenie właścicielowi hotelu pozbawieniem życia z użyciem noża. 8
Zobacz zdjęcia
Sprzedaż spółki i luksusowego BMW zakończona bójką. Początek procesu w Opolu. Jacek G. odpowiada za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Mariuszowi Z. zarzucono grożenie właścicielowi hotelu pozbawieniem życia z użyciem noża. Foto: Łukasz Woźnica/newspix.pl
Historia zaczęła się niewinnie. Partnerka 38-letniego Mariusza Z., mechanika samochodowego z okolic Opola, postanowiła sprzedać swoją firmę handlującą stalą. Zainteresowany jej kupnem był znajomy właściciela hotelu. Dla Mariusza Z. kluczowe było jednak to, że wraz ze spółką nowy właściciel miał przejąć także luksusowe BMW M8. Samochód jest warty około miliona złotych.
Sprzedaż spółki i BMW za milion zł omal nie skończyła się tragedią
— Właściciel hotelu nie miał pieniędzy na samochód. Zaproponował, że będzie go użytkował przez miesiąc, a potem zdecyduje, czy kupi — relacjonował Mariusz Z. przed sądem. — Moja partnerka zgodziła się, ale pod warunkiem podpisania umowy najmu na 15 tys. zł miesięcznie. Pieniędzy jednak nie otrzymała do dziś.
Mariusz Z. od początku był sceptycznie nastawiony do transakcji. Przekonywał ukochaną do wycofania się. Ona jednak była zdecydowana. W dniu podpisania dokumentów zadzwoniła do niego zaniepokojona. Warunki umowy odbiegały od wcześniejszych ustaleń, a atmosfera podczas negocjacji stawała się coraz bardziej napięta.
Partnerka Mariusza Z. powiadomiła go, że uczestnicy spotkania są już pod wpływem alkoholu. Wtedy Mariusz Z. postanowił interweniować. Pojechał do hotelu z 51-letnim Jackiem G., który tego dnia remontował jego dom. Dzisiaj nie potrafią wyjaśnić, dlaczego na rozmowę z właścicielem hotelu pojechali razem. Twierdzą, że mieli kupić materiały budowlane, ale remontowany dom jest kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zdarzenia.