CELEBRITY
Ta pogarda dla artystów bierze się po części z takiego właśnie przekonania, że pisarz to leży na szezlongu i pije szampana, względnie wódkę w Spatifie, i czasem coś tam skrobnie z nudów. A tymczasem praca pisarska to są długie dupogodziny spędzone nie tylko na samym pisaniu, ale na czytaniu, kwerendach, badaniach, to jest telepanie się jakimiś pekaesami i TLK na spotkania autorskie, cztery noclegi z rzędu, każdy gdzie indziej, że zaczyna się tęsknić za własnym łóżkiem. To jest normalna robota: przy biurku, z wiążącymi się z tym schorzeniami, wyjazdy w delegacje, itd.. Tylko bez ubezpieczeń i z reguły za pieniądze, za które nikt by takiej pracy nie wziął. Link w komentarzu 👇
Ta pogarda dla artystów bierze się po części z takiego właśnie przekonania, że pisarz to leży na szezlongu i pije szampana, względnie wódkę w Spatifie, i czasem coś tam skrobnie z nudów. A tymczasem praca pisarska to są długie dupogodziny spędzone nie tylko na samym pisaniu, ale na czytaniu, kwerendach, badaniach, to jest telepanie się jakimiś pekaesami i TLK na spotkania autorskie, cztery noclegi z rzędu, każdy gdzie indziej, że zaczyna się tęsknić za własnym łóżkiem. To jest normalna robota: przy biurku, z wiążącymi się z tym schorzeniami, wyjazdy w delegacje, itd.. Tylko bez ubezpieczeń i z reguły za pieniądze, za które nikt by takiej pracy nie wziął.
Link w komentarzu 👇
logo serwisu Kultura
Kultura
Książka
Draka o zarobki pisarzy. “Nie oskarżam wydawców, ale…”
Jacek Dehnel: Nie oskarżam wydawców, ale systemową patologię całego rynku
Grzegorz Wysocki
Grzegorz Wysocki
21 marca 2025, 12:09
– Odradzałbym bycie flipperem albo kieszonkowcem, ale nie odradzałbym uprawiania żadnego pożytecznego społecznie zawodu – ani pielęgniarki, ani bibliotekarza, ani pisarki. Bo wszystko to są zawody nam potrzebne i pokrzykiwania “Niech idą, darmozjady, do prawdziwej roboty!” czy “Niech wyjadą!” niczego nie załatwi – mówi Jacek Dehnel, pisarz i tłumacz, prezes Unii Literackiej, w rozmowie z Gazeta
O co chodzi w awanturze wokół “Chłopek”? Dlaczego autorka postanowiła zawalczyć o wyższe honorarium z własnym wydawcą? W jakiej sytuacji finansowej znajdują się polscy pisarze? Czy to już bunt pisarzy? A może najgorsze, co mogło się w tej sytuacji wydarzyć, to konflikt pomiędzy twórcami a wydawcami? I kto tu jest prawdziwym słoniem w pokoju? Zapraszamy do lektury mocnej rozmowy z Jackiem Dehnelem (patrz niżej) oraz z Ewą Wieleżyńską, wydawczynią.
Grzegorz Wysocki: Czy to dobrze, że Joanna Kuciel-Frydryszak, autorka największego bestsellera ostatnich lat, postanowiła walczyć w sądzie o podwyższenie swoich zarobków ze sprzedaży “Chłopek”?
Jacek Dehnel: Dobrze oczywiście, że pisarki i pisarze walczą o swoje, zwłaszcza, że prawo zawiera przepisy, które to umożliwiają.
Czy jest tu miejsce na jakieś “ale”?
Oddzieliłbym dwie sprawy. Pierwsza to konkretna kwestia tej umowy i tych zarobków, których oczywiście nie znamy, bo są tajemnicą. I czy to dobrze, dowiemy się po wyroku czy zawarciu ugody. Jeśli autorka wygra, to będzie niewątpliwie dobrze dla niej, ale też, sądzę, dla całej społeczności.
Natomiast druga sprawa to w ogóle walka pisarek, pisarzy o lepsze zarobki i warunki pracy, które w Polsce są w większości naprawdę skandaliczne. Głos Joanny Kuciel-Frydryszak, skądinąd członkini Unii Literackiej, to symptom nowego spojrzenia, które pojawiło się względnie niedawno dzięki działalności nowych stowarzyszeń, takich jak Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury (STL) czy Unia Literacka (UL).
Przed nami naprawdę długi marsz, bo obejmuje zarówno relacje między społecznościami wydawców i autorów, jak również rozwiązania prawne: wciąż nieuchwalone ubezpieczenia dla artystów, dysfunkcyjny system opłat za wypożyczenia biblioteczne, nieaktualizowana od dwóch dekad opłata reprograficzna czy ogólna nieprzejrzystość rynku.