CELEBRITY
Sensacyjne zmiany w systemie emerytalnym!
Sensacyjne zmiany w systemie emerytalnym!
Obniżają wiek emerytalny w Polsce do 45. roku życia! Rząd Tuska po cichu szykuje zmiany
Koniec z wyczerpującą pracą bez ochrony. Zawodowi tancerze mają możliwość przejścia na emeryturę pomostową już w wieku 40–45 lat. Istnieje jednak pewien warunek — nie wszyscy z branży będą mogli skorzystać z tych przywilejów.
Rząd pracuje nad specjalnymi emeryturami pomostowymi dla tancerzy zawodowych. Pomysł zrodził się z rozmów między ministrą kultury Hanna Cienkowską a ministrą rodziny Agnieszką Dziemianowicz-Bąk. Projekt zakłada obniżenie wieku przejścia na pomostówkę z 50–60 lat do zaledwie 40–45 lat. Ale nie każdy tancerz dostanie ten przywilej.
Tancerze zawodowi już przed 2009 rokiem mieli prawo do wcześniejszej emerytury — rząd chce to prawo przywrócić.
Nowe przepisy mają dotyczyć wyłącznie emerytur pomostowych, bez wyłomu w ogólnym systemie emerytalnym.
Warunkiem ma być zaświadczenie lekarskie i co najmniej 15 lat stażu scenicznego.
Tysiące tancerzy pracujących na umowach zlecenia i B2B może nie zobaczyć ani złotówki z tych zmian.
Michał Barczak komentuje doniesienia, że skończył szkołę baletową. Przyznał się, że jest tancerzem?
Tancerze zawodowi — praca w szczególnych warunkach
Tancerz zawodowy to nie artysta z musicalu w telewizji. To człowiek, który od dziecka niszczy stawy, ścięgna i kręgosłup. Codzienne próby, występy, kontuzje. Kariera sceniczna kończy się zwykle przed czterdziestką. Co potem?
Przez blisko dwie dekady środowisko walczyło o przywrócenie tego prawa. Był projekt senacki — zakładał emeryturę w wieku 40 lat dla kobiet i 45 lat dla mężczyzn po 20 latach pracy. Ministerstwo Rodziny wystawiło mu negatywną opinię. Projekt upadł.
Nowy pomysł: uprzywilejowane pomostówki dla tancerzy
Teraz na stole leży nowa koncepcja. Zamiast tworzyć osobną emeryturę, rząd chce zmodyfikować istniejące emerytury pomostowe. Tancerze zawodowi są już uznani za osoby pracujące w szczególnych warunkach. Normalnie mogliby przejść na pomostówkę w wieku 50 lat (kobiety) i 60 lat (mężczyźni). Nowe przepisy mają obniżyć ten próg do 40 i 45 lat.
Warunki wstępne to:
zaświadczenie lekarskie potwierdzające niemożność wykonywania zawodu,
staż sceniczny — prawdopodobnie minimum 15 lat.
Projekt jest jednak wciąż na etapie roboczym. Jak przyznała Aleksandra Jagiełło-Skupińska z Ministerstwa Kultury: “nie zaistniał jeszcze w żaden oficjalny sposób”.
Kto zyska, a kto zostanie za burtą?
I tu zaczyna się gorzkawa prawda. Nowe przepisy mają chronić tych, którzy pracują na etacie — w teatrach, operach, zespołach państwowych i samorządowych. A takich osób jest sporo. To solidna grupa zawodowców, którzy całe życie płacili składki, często za głodowe wynagrodzenie.
Ale polska kultura od lat żyje z umów śmieciowych. Tancerz na umowie zleceniu płaci co prawda składki emerytalne — od 2016 roku to obowiązkowe. Jednak emerytura pomostowa przyznawana jest na podstawie udokumentowanego stażu pracy w szczególnych warunkach. Tego dokumentu dostarcza pracodawca. W praktyce ta ścieżka jest skrojona wyłącznie pod umowę o pracę. Tancerz na zleceniu tego potwierdzenia nie uzyska — i pomostówki nie dostanie.
Jeszcze gorzej wypadają tancerze na B2B. Prowadząc działalność gospodarczą, często odprowadzają jedynie minimalne składki — co i tak nie zmienia faktu, że brak im statusu pracownika wykonującego pracę w szczególnych warunkach. Składki składkami, ale bez właściwej formy zatrudnienia — przywilej ominie ich zupełnie.
To paradoks polskiego rynku pracy w kulturze. Instytucje publiczne od lat optymalizują koszty właśnie przez umowy cywilnoprawne. Tancerz, który przez 15 lat dawał z siebie wszystko na kontrakcie zlecenie, zostanie z niczym. Jego kolega z etatu — z pomostówką.