CELEBRITY
Były rzecznik Andrzeja Dudy miał załatwiać sobie i swojej żonie dyplomy w Collegium Humanum. Pracował też nad tym, by wprowadzić swoją żonę do rad nadzorczych – podaje “Gazeta Wyborcza”. Dowodem na to mają być m.in. podsłuchy, jakie CBA założyło wiceprezesowi Polskiej Grupy Zbrojeniowej
Były rzecznik Andrzeja Dudy miał załatwiać sobie i swojej żonie dyplomy w Collegium Humanum. Pracował też nad tym, by wprowadzić swoją żonę do rad nadzorczych – podaje “Gazeta Wyborcza”. Dowodem na to mają być m.in. podsłuchy, jakie CBA założyło wiceprezesowi Polskiej Grupy Zbrojeniowej
Były rzecznik Andrzeja Dudy Błażej Spychalski miał załatwiać sobie i swojej żonie dyplomy w Collegium Humanum. Pracował też nad tym, by wprowadzić swoją żonę do rad nadzorczych – podaje “Gazeta Wyborcza”. Dowodem na to mają być m.in. podsłuchy, jakie CBA założyło wiceprezesowi Polskiej Grupy Zbrojeniowej Pawłowi O.
REKLAMA
KONIEC REKLAMY
Jak wynika z aktu oskarżenia, do którego dotarła “Gazeta Wyborcza”, były rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy Błażej Spychalski załatwił sobie w Collegium Humanum dwa dyplomy: MBA i MBA – zarządzanie w agrobiznesie.
Spychalski został zatrzymany przez CBA w lutym 2025 r. Usłyszał zarzuty dawania łapówki za lewe dyplomy, posługiwania się dyplomem “poświadczającym nieprawdę” i załatwiania swojej żonie posad w radach nadzorczych.
Każdy zobaczy jej twarz. Nagranie z Hebe. Ale wstyd
Jak zeznał rektor Collegium Humanum Paweł Cz., Spychalskiego przyprowadziło do niego dwóch ludzi, w tym były komendant główny Straży Ochrony Kolei Józef H. Prezydencki minister miał dostać dyplom “od ręki”. Umowa polityka z uczelnią ma datę 28 lutego 2019 r., ale jest antydatowana – czesne wpłynęło bowiem w październiku, a konto studenta stworzono dopiero w listopadzie.
Łapówkami” miały być czesne za lewe dyplomy, a także obietnice pomocy przy powołaniu Pawła Cz. do prezydenckiej Narodowej Rady Rozwoju oraz załatwienie medalu. Ostatecznie żadna z tych rzeczy nie miała miejsca.
Śledczy znaleźli też dokument z “wynikiem egzaminu” Spychalskiego. Co istotne, przy jego nazwisku, zamiast liczby zdobytych punktów i oceny, znajduje się nazwisko rekrutera, który poznał go z rektorem.
Spychalski uzyskał też dyplom MBA w zarządzaniu w agrobiznesie. Według śledczych mogło to mieć związek z planami zakupu ziemi rolnej.
Jak zeznał rektor, Spychalski załatwił też dyplom MBA dla swojej żony. Dokumentacja jest jednak na ten temat “szczątkowa”. Dyplom wystawiono w czerwcu 2020 r., ale nie ma żadnych innych śladów jej studiowania, np. dowodów wpłaty czesnego. Jak wskazuje “Gazeta Wyborcza” – jej dyplom ukończenia studiów ma ten sam numer, co dyplom wydany kobiecie z Kielc z innych studiów.
Posada dla żony
Śledczy badają też wątek rzekomego załatwiania posady żonie Spychalskiego. Prezydencki minister miał kontaktować się w tej sprawie z ówczesnym wiceprezesem Polskiej Grupy Zbrojeniowej Pawłem O. Chciał, by małżonka weszła do rady nadzorczej jednej ze spółek PGZ. W czerwcu 2021 r. CBA założyło podsłuch na komórkę O. Nagrano wtedy kilka rozmów ze Spychalskim.
Początkowo problemy były formalne, np. dotyczące złożenia dokumentów. Ale wkrótce pojawiły się nowe – sprawie zaczęło przyglądać się Ministerstwo Aktywów Państwowych. Jak relacjonował O., historia dotarła też do premiera Mateusza Morawieckiego. Mimo to żona Spychalskiego finalnie weszła do rady nadzorczej spółki Wojskowe Centralne Biuro Konstrukcyjno-Techniczne. Po miesiącu została jednak odwołana. Powód? Nieznany.
Spychalski odezwał się do marszałka województwa śląskiego Jakuba Chełstowskiego. Wkrótce później małżonka prezydenckiego rzecznika znalazła się w radzie nadzorczej szpitala w Zabrzu.
Podczas przesłuchania Błażej Spychalski nie przyznał się do zarzutów. Potwierdził, że poznał Pawła Cz., ale twierdził, że stało się to w czasie pandemii, choć w systemie znalazł się już w 2019 r. Nie pamiętał też wiele ze “studiowania”. – Egzamin chyba zdałem, skoro mam dyplom – mówił śledczym.
W sprawie studiów żony Spychalski przekonywał, że zaproponowali to rekruterzy, mówiąc, że mogłaby zostać zwolniona z opłat. Twierdził, że żona sama wypełniała dokumenty, a on je tylko przyniósł na uczelnię.