CELEBRITY
Jego słowa wywołały burzę w mediach i w internecie 🫣
Jego słowa wywołały burzę w mediach i w internecie 🫣
Polityka energetyczna to temat, który budzi wiele emocji, a Przemysław Czarnek, były minister edukacji i nauki, z pewnością potrafi podgrzać atmosferę. Znany z kontrowersyjnych wypowiedzi poseł PiS ponownie zaskoczył, tym razem uderzając w odnawialne źródła energii, jednocześnie przyznając, że sam posiada panele fotowoltaiczne na dachu swojego domu. Jego słowa wywołały burzę w mediach i w internecie.
Były minister PiS, Przemysław Czarnek, znany z kontrowersyjnych wypowiedzi, tym razem ostro skrytykował odnawialne źródła energii.
Czarnek, mimo posiadania paneli fotowoltaicznych na dachu, nazwał je “świństwem” i zapowiedział ich demontaż po zwrocie kosztów.
Wypowiedzi polityka PiS wywołały burzę, a opozycja, w tym Krzysztof Brejza, drwi z jego sprzecznych działań.
Czy ta retoryka to tylko gra przed wyborami, czy zapowiedź zmian w polskiej energetyce?
Dlaczego polityk PiS krytykuje fotowoltaikę, którą sam posiada?
Podczas konferencji prasowej przed Elektrociepłownią Żerań Przemysław Czarnek nie szczędził słów krytyki pod adresem odnawialnych źródeł energii. Stwierdził, że ich opłacalność jest iluzoryczna i wynika wyłącznie z systemu ETS. W jego ocenie, gdyby ceny prądu były niższe, nikt nie decydowałby się na instalację paneli czy wiatraków.
Gdyby prąd dzisiaj był dwa razy tańszy, tak jak powinien być, jak to jest wyliczane przez wszystkich energetyków i przez ekspertów od energetyki, to przecież nikomu by pan nie wcisnął żadnego wiatraka ani żadnej fotowoltaiki, bo po co by mu było nadpłacać prąd na przyszłość, skoro ma dzisiaj tani prąd zagwarantowany przez elektrownię albo tanie ciepło zagwarantowane przez elektrociepłownię? Ale skoro w Polsce wywindowano do cen najwyższych w Europie energię, to też łatwiej oczywiście wciskać fotowoltaikę” – mówił poseł Czarnek.
Zdemontuję to świństwo” – szokujące słowa byłego ministra
Wypowiedzi Przemysława Czarnka nabrały szczególnego wydźwięku w kontekście ujawnionej informacji o tym, że sam posiada instalację fotowoltaiczną. Polityk nie zaprzeczył temu faktowi, a wręcz podtrzymał swoje stanowisko, deklarując chęć pozbycia się paneli.
„Tak jak powiedziałem wielokrotnie: zdemontuję to świństwo, jak tylko mi się to spłaci i jak tylko wyjdę – w zasadzie nie ja, tylko moja żona – z tego okresu trwałości projektu” – oświadczył Czarnek.
Jego słowa sugerują, że decyzja o montażu paneli była podyktowana kalkulacją ekonomiczną, a nie przekonaniem do idei zielonej energii. W rozmowie z Radiem Zet polityk przyznał, że zapłacił za instalację 8100 zł, a roczne zyski szacuje na około tysiąc złotych. Zastanawiał się, ile czasu zajmie zwrot inwestycji, a także wyraził obawy o bezpieczeństwo instalacji.
„Codziennie myślę o tym, czy na tym dachu mi się ta fotowoltaika nie zapali i co się stanie, jak to się zepsuje” – dodał.