NFL
Tajemnica gestów prezydenta Nawrockiego ujawniona. 🫢Wcale nie chodziło o przypadek!
Tajemnica gestów prezydenta Nawrockiego ujawniona. 🫢Wcale nie chodziło o przypadek!
Ekspert od mowy ciała bez litości o zachowaniu Nawrockiego i spięciu z dziennikarzem TVN24: “Stanowczo przesadził”
Nie milkną echa scen, do których doszło po oficjalnym wystąpieniu prezydentów Polski i Węgier w Przemyślu w Dniu Przyjaźni Polsko–Węgierskiej. Chodzi o wymianę zdań między Karolem Nawrockim a dziennikarzem TVN24, Mateuszem Półchłopkiem. W rozmowie z “Super Expressem” ekspert od mowy ciała, Maurycy Seweryn ocenia ostro: – Pan prezydent tym razem stanowczo przesadził. Jego mowa ciała wskazuje na reżyserię agresji wobec dziennikarza. To nie był wybuch emocji tylko planowe zastraszanie – wskazuje.
Po oficjalnym wystąpieniu prezydentów Polski i Węgier w Przemyślu doszło do ostrej wymiany zdań między prezydentem Nawrockim a dziennikarzem TVN24.
Ekspert od mowy ciała, Maurycy Seweryn, ocenia zachowanie prezydenta jako „reżyserię agresji” i „planowe zastraszanie” dziennikarza.
Jakie są konsekwencje takiego zachowania prezydenta dla wolności mediów i czy była to spontaniczna reakcja, czy zaplanowane działanie?
Przyjaźni Polsko–Węgierskiej w Przemyślu
W poniedziałek (23 marca) prezydent Karol Nawrocki brał udział w obchodach Dnia Przyjaźni Polsko–Węgierskiej w Przemyślu. Spotkał się tam z prezydentem Węgier Tamasem Sulyokiem. Obchody wspomnianego dnia były komentowane, a wielu zadawało pytanie, czy takie podkreślanie relacji z Węgrami jest na miejscu, tym bardziej w kontekście ostatnich doniesień na temat relacji Węgier i Rosji.
Przypomnijmy, że amerykański dziennik „The Washington Post” ujawnił, że szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto miał kontaktować się z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem w trakcie unijnych spotkań. Według relacji, rozmowy te pozwalały stronie rosyjskiej na bieżąco śledzić przebieg dyskusji prowadzonych w ramach Unii Europejskiej.
Do tych informacji odniósł się premier Donald Tusk, który podkreślił, że podobne podejrzenia funkcjonują od dawna: – Wiadomość, że ludzie Orbana informują Moskwę o posiedzeniach Rady UE ze szczegółami, nie powinna nikogo dziwić. Od dawna mamy co do tego podejrzenia. To jeden z powodów, dla których zabieram głos tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne i mówię tylko tyle, ile potrzeba – komentował premier na platformie X.