NFL
To był dzień pełen emocji w Planicy.
To był dzień pełen emocji w Planicy.
Kamil Stoch pożegnał się ze skocznią. Żona przygotowała dla niego wyjątkową niespodziankę
To był dzień pełen emocji w Planicy. Kamil Stoch zakończył w niedzielę swoją długą i niezwykle utytułowaną karierę. Choć wynik sportowy zszedł na dalszy plan, trzydziestotysięczna publiczność zgotowała mu owację na stojąco. Wyjątkowym momentem był sygnał do ostatniego lotu, który dała mu żona, Ewa Bilan-Stoch. Polski mistrz przyznał, że zorientował się dopiero po wylądowaniu.
Zaskoczenie po wylądowaniu
Trzykrotny mistrz olimpijski przyznał szczerze, że wyobrażał sobie nieco inne sportowe zakończenie swoich dwudziestoletnich startów w Pucharze Świata. Podczas niedzielnego konkursu w Planicy zdołał jednak wywalczyć awans do serii finałowej. Zmagania zakończył na 30. pozycji, lądując na 190. i 193. metrze, co skwitował szerokim uśmiechem. Jak sam przyznał, po wylądowaniu czuł pewną ulgę, choć liczył na dłuższą odległość.
ZOBACZ TEŻ: Zakończenie kariery Kamila Stocha. Wyjątkowy gest żony na skoczni w Planicy
„Mogło być lepiej, pomyślałem od razu po lądowaniu, ale pomyślałem też: uff!”
Największa niespodzianka czekała na Stocha tuż przed jego ostatnim skokiem. Sygnał do startu z wieży trenerskiej dała mu jego żona, Ewa Bilan-Stoch. Skoczek był jednak tak skupiony, że nie zauważył tego w pierwszej chwili, widząc jedynie ruch chorągiewki. Dopiero po wyhamowaniu na dole skoczni zaczął jej szukać wzrokiem i dostrzegł sytuację na telebimie. Zastanawiał się nawet, jak zareagowałby, gdyby zauważył żonę w roli trenera, jeszcze siedząc na belce startowej.
„Zobaczyłem co się dzieje dopiero na dole, jak już wyhamowałem. Patrzyłem na telebim, chciałem obejrzeć powtórkę i nagle… Ewa? A gdzie ona jest? Okazało się, że jest na górze. Zastanawiam się teraz, co by było, gdybym zobaczył ją, siedząc na belce. Ale do końca byłem maksymalnie skoncentrowany. Chciałem po prostu oddać najlepszy możliwy skok. Zobaczyłem tylko flagę i ruch chorągiewką – i pojechałem”