CELEBRITY
😳 7 maja Bąkiewicz ogłosił wielki protest „Nie dla SAFE” pod Kancelarii Premiera … i przyszło 40 emerytów w żółtych kamizelkach. Rewolucja na wózkach inwalidzkich ruszyła pełną parą.
😳 7 maja Bąkiewicz ogłosił wielki protest „Nie dla SAFE” pod Kancelarii Premiera … i przyszło 40 emerytów w żółtych kamizelkach. Rewolucja na wózkach inwalidzkich ruszyła pełną parą.
😳 7 maja Bąkiewicz zapowiadał potężny protest „Nie dla SAFE” pod Kancelarią Premiera, a na miejscu pojawiła się garstka ludzi, którą spokojnie zmieściłby większy autobus wycieczkowy. Miało być wielkie patriotyczne przebudzenie, wyszedł piknik kilku znudzonych działaczy i emerytów w żółtych kamizelkach.
Internet błyskawicznie podchwycił temat. W sieci zaczęły krążyć żarty, że bardziej tłoczno było w kolejce po pączki niż na „historycznej manifestacji” Bąkiewicza. Trudno mówić o narodowym zrywie, kiedy transparenty niemal przewyższały liczbą uczestników.
Najbardziej ironiczne jest to, że jeszcze kilka dni wcześniej prawica pompowała atmosferę niczym przed wielką rewolucją. Straszenie SAFE miało wyciągnąć tłumy na ulice, a skończyło się na kilku okrzykach i grupce osób wyglądających bardziej na uczestników sanatoryjnej wycieczki niż politycznej demonstracji.
Komentujący nie mieli litości. „Rewolucja na wózkach inwalidzkich”, „powstanie żółtych kamizelek senior+” czy „najcichszy bunt dekady” – takie wpisy dominowały w mediach społecznościowych. Nawet część sympatyków prawicy zaczęła pytać, czy ktoś jeszcze traktuje te akcje poważnie.
Cała sytuacja pokazała jedno: internetowe napinanie i wielkie hasła nie zawsze przekładają się na realne poparcie. Gdy przyszło wyjść na ulicę i zamanifestować sprzeciw wobec SAFE, okazało się, że więcej było medialnego hałasu niż faktycznej mobilizacji.