NFL
🟥 Wyjechał do pracy za granicę. Coś zaczęło się psuć. Wracał do Polski pobity. Ślad po nim zaginął. Przez dwa lata zrozpaczona rodzina go szukała. Dokonano makabrycznego odkrycia – Zbigniew Kozubiński nie żyje🕯️💔
🟥 Wyjechał do pracy za granicę. Coś zaczęło się psuć. Wracał do Polski pobity. Ślad po nim zaginął. Przez dwa lata zrozpaczona rodzina go szukała. Dokonano makabrycznego odkrycia – Zbigniew Kozubiński nie żyje🕯️💔
Zbigniew Kozubiński zaginął w Niemczech. Po dwóch latach nadeszła wiadomość
Koniec bolesnej niepewności w sprawie zaginięcia Zbigniewa Kozubińskiego. Przez dwa lata tliła się nadzieja, że mężczyzna zdołał wrócić do kraju. Niestety, w Niemczech odnaleziono ciało 29-latka. Tragicznego odkrycia dokonano w rejonie, w którym widziano go po raz ostatni w 2024 r.
Po dwóch latach poszukiwań odnaleziono ciało Zbigniewa Kozubińskiego, który zaginął w Niemczech. 3
Zobacz zdjęcia
Po dwóch latach poszukiwań odnaleziono ciało Zbigniewa Kozubińskiego, który zaginął w Niemczech. Foto: Archiwum prywatne / Google Street View
Zbigniew Kozubiński wyjechał w marcu 2024 r. do pracy w Niemczech. Zatrudnił się na gospodarstwie rolnym w Krefeld, gdzie miał zajmować się bydłem. Choć praca miała być legalna, nie otrzymał żadnej umowy. Początkowo był zadowolony z warunków i relacji z ludźmi. — Praca była ciężka, ale uczciwa, ludzie mili — wspominała jego matka.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem
Z czasem sytuacja zaczęła się zmieniać. W rozmowach z rodziną Zbigniew coraz częściej powtarzał, że “coś jest nie tak” i że się boi. Matka sądziła jednak, że jej syn jest po prostu przemęczony.
Zaginięcie Zbigniewa Kozubińskiego. Niemiecka policja zamyka sprawę po latach
W końcu Zbigniew zdecydował się wrócić do Polski. 23 kwietnia wsiadł do autobusu. Świadkowie relacjonowali potem, że miał widoczne obrażenia: spuchniętą twarz, sińce i podbite oko. Wcześniej podawał różne powody tych urazów: od upadku z łóżka, przez wypadek na rowerze, aż po pobicie.
Pod Berlinem miał się przesiąść do innego busa. Wysiadł, zostawiając plecak z dokumentami, czapkę, bluzę oraz pieniądze. Potem był widziany w miejscowym Kauflandzie. Pracownica, zaniepokojona jego stanem, wezwała karetkę, jednak mężczyzna odmówił hospitalizacji. Pytał o hotel, ale nie znalazł noclegu. Kobieta zaproponowała mu miejsce u siebie, jednak Zbigniew poczuł się słabo i po chwili odszedł w kierunku lasu. Jeszcze tego samego dnia zadzwonił do znajomych, informując, że jest w lesie i się boi. Rozmowa była chaotyczna, a telefon przestał działać nad ranem.