CELEBRITY
Marta najwyraźniej uznała, że niebieska bluzka z ogromnymi bufami to szczyt elegancji. Wygląda jakby ukradła zasłonę z salonu babci i kazała z niej uszyć piżamę. Wygląda jakby ktoś zmieszał piżamę z lat 90. z zasłoną z PRL-u i wysłał jej na oficjalne wyjście. Styl: „chciałam być poważna, ale wyszło uroczo-prowincjonalnie”.
Marta najwyraźniej uznała, że niebieska bluzka z ogromnymi bufami to szczyt elegancji. Wygląda jakby ukradła zasłonę z salonu babci i kazała z niej uszyć piżamę. Wygląda jakby ktoś zmieszał piżamę z lat 90. z zasłoną z PRL-u i wysłał jej na oficjalne wyjście.
Styl: „chciałam być poważna, ale wyszło uroczo-prowincjonalnie”.
Marta najwyraźniej była przekonana, że im większy buf, tym większy autorytet. Niestety efekt jest taki, jakby przygotowywała się jednocześnie na rodzinny obiad, przedstawienie szkolne i konkurs na najbardziej nostalgiczny komplet firan w województwie. Ta niebieska bluzka nie tyle przyciąga wzrok, co brutalnie go zatrzymuje i zmusza do zadawania pytań.
Całość wygląda jak modowy eksperyment pod tytułem: „co by było, gdyby zasłony z 1994 roku dostały drugie życie?”. Materiał zdaje się pamiętać czasy magnetowidów i kryształów w meblościance. Brakuje tylko haftowanej serwetki przewieszonej przez ramię, żeby stylizacja osiągnęła pełnię swojego potencjału.
Najbardziej niezwykłe jest to, że Marta chyba naprawdę chciała wyglądać elegancko. W zamyśle zapewne miało być dostojnie i z klasą, a wyszło trochę jak nauczycielka rytmiki na komunii kuzynki. Ten fason ma w sobie energię osoby, która mówi „minimalizm jest nudny”, po czym zakłada wszystko naraz.
Bufy żyją tam własnym życiem. One nie są detalem — one przejęły kontrolę nad całym strojem. Człowiek najpierw widzi rękawy, potem długo nic, a dopiero na końcu Martę. To już nie jest bluzka, to konstrukcja architektoniczna z elementami sentymentalnego chaosu.
Najtrafniejszy opis tej stylizacji to chyba: „aspirująca elegancja z katalogu sklepu przemysłowego z 1997 roku”. Jest w tym coś jednocześnie uroczego i dramatycznego — jakby moda vintage pokłóciła się z prowincjonalnym weselem i nikt nie chciał ustąpić.