CELEBRITY
Pukają do drzwi w całym kraju i sprawdzają kto zapłacił 349 zł. Za brak dokumentu nawet 5000 zł kary
Pukają do drzwi w całym kraju i sprawdzają kto zapłacił 349 zł. Za brak dokumentu nawet 5000 zł kary
zdjęcie poglądowe (fot. Mike Jones/pexels)
W całym kraju coraz częściej dochodzi do kontroli, które dla wielu Polaków są kompletnym zaskoczeniem. Urzędnicy sprawdzają jeden konkretny obowiązek związany z domami i mieszkaniami. Problem w tym, że wielu właścicieli wciąż nie zdaje sobie sprawy, że przepisy ich dotyczą. Jedno małe niedopatrzenie, które wyjdzie podczas kontroli może słono kosztować.
Nowe przepisy już działają. Teraz przyszła pora na kontrole
Nie każdy musi mieć dokument. Te osoby są wyłączone
Brak dokumentu może słono kosztować. Kwoty idą w tysiące złotych
Nowe przepisy już działają. Teraz przyszła pora na kontrole
Źródłem całej sytuacji są przepisy dotyczące świadectw energetycznych, które weszły w życie w kwietniu 2023 roku. Jak informuje Interia Biznes, to wtedy rozszerzono obowiązki właścicieli nieruchomości – nie tylko w zakresie samego dokumentu, ale również kontroli systemów ogrzewania.
Świadectwo energetyczne to dokument, który określa zapotrzebowanie budynku na energię w ciągu roku. Na jego podstawie można stosunkowo dokładnie oszacować koszty utrzymania nieruchomości, w tym ogrzewania, wentylacji czy przygotowania ciepłej wody. To właśnie dlatego dokument stał się obowiązkowy w określonych sytuacjach.
Zgodnie z przepisami, świadectwo musi posiadać każdy właściciel nieruchomości wybudowanej po 2009 roku. Obowiązek dotyczy również starszych budynków, jeśli są przeznaczone na sprzedaż lub wynajem. Co ważne, dokument nie jest “bezterminowy” w praktyce – jeśli w budynku przeprowadzony zostanie remont wpływający na jego charakterystykę energetyczną, konieczne jest wyrobienie nowego świadectwa.
Nowe regulacje wprowadziły także obowiązek okresowych kontroli systemów grzewczych. To właśnie one są dziś najczęstszym powodem wizyt kontrolerów, którzy pukają do drzwi w różnych częściach kraju.
Nie każdy musi mieć dokument. Te osoby są wyłączone
Choć obowiązki są szerokie, nie obejmują wszystkich właścicieli nieruchomości. Przepisy przewidują konkretne wyjątki, które w praktyce mają duże znaczenie dla wielu rodzin.
Świadectwo energetyczne muszą posiadać przede wszystkim właściciele budynków wybudowanych po 2009 roku, a także osoby posiadające starsze nieruchomości, jeśli chcą je sprzedać lub wynająć. To właśnie w takich sytuacjach dokument staje się niezbędny i jego brak może prowadzić do problemów formalnych.
Z obowiązku wyłączeni są natomiast właściciele domów wybudowanych przed 2009 rokiem, którzy korzystają z nich wyłącznie na własne potrzeby. Oznacza to, że jeśli ktoś mieszka w takim budynku od lat i nie planuje jego sprzedaży ani wynajmu, nie musi posiadać świadectwa energetycznego.
Sytuacja zmienia się jednak natychmiast, gdy pojawia się decyzja o wprowadzeniu nieruchomości na rynek. Wtedy dokument trzeba wyrobić, co wiąże się z kosztem. Cena świadectwa zależy od wielu czynników – przede wszystkim wielkości lokalu i jego lokalizacji. W praktyce wynosi od kilkuset złotych. Przykładowo audyt energetyczny dla mieszkania to wydatek rzędu około 349 zł, natomiast w przypadku lokali usługowych może sięgać około 499 zł.
Dokument mogą wystawiać wyłącznie osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje budowlane lub doświadczenie w przeprowadzaniu audytów energetycznych, zgodnie z przepisami prawa budowlanego.
zdjęcie poglądowe (fot. Jakub Zerdzicki/pexels)
Niezwykły dar Donalda Tuska dla papieża. Premier ujawnił, co zawiózł do Watykanu
Czytaj dalej
Działają na zakrzepy jak najlepszy rozpuszczalnik. Jedz każdego dnia, a organizm ci podziękuje
Czytaj dalej
Brak dokumentu może słono kosztować. Kwoty idą w tysiące złotych
Wprowadzone przepisy to nie tylko obowiązek posiadania dokumentu, ale również regularne kontrole systemów ogrzewania. To właśnie one sprawiają, że coraz więcej osób dowiaduje się o nowych regulacjach dopiero w momencie wizyty kontrolera.
Częstotliwość kontroli zależy od rodzaju instalacji i jej mocy. W przypadku największych systemów mogą one odbywać się nawet co 2 lata. Inne instalacje podlegają sprawdzeniom co 3 lub 4 lata, natomiast najczęściej spotykane kotły w domach jednorodzinnych – co 5 lat. W praktyce oznacza to, że obowiązek ten obejmuje bardzo szeroką grupę właścicieli nieruchomości.
Największe konsekwencje pojawiają się jednak wtedy, gdy podczas kontroli okaże się, że wymagane dokumenty nie zostały wyrobione. Brak świadectwa energetycznego nie jest traktowany jako drobne niedopatrzenie. Zgodnie z obowiązującymi przepisami może to skutkować nałożeniem kary finansowej, która sięga nawet 5000 zł.
To właśnie ryzyko wysokich kar sprawia, że temat budzi coraz większe emocje. Wielu właścicieli nieruchomości wciąż nie ma świadomości obowiązku lub odkłada jego realizację, tymczasem przepisy obowiązują już od 2023 roku i są coraz częściej egzekwowane w praktyce.
Bądź na bieżąco – najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Obserwuj w Google News
Tagi:
Pieniądze
kontrola
Polska
Wybór Redakcji
Pożar na Lubelszczyźnie objął już trzy powiaty. Płonie ponad 100 hektarów
Śmierć Łukasza Litewki. Śledczy weszli do domu kierowcy
Popularne
Świąteczna podróż samolotem ze zwierzęciem – praktyczny przewodnik
Gwiazdy disco polo zarabiają krocie. Stawki za występ ujrzały światło dzienne
Eks Wiśniewskiego w środku koncertu nagle wpadła na scenę i zaczęła krzyczeć. Publika zamarła
ZUS wysyła pisma do Polaków. Chodzi o ważne ulgi od opłat
5 powodów, dla których mleko i produkty mleczne powinny być stałym elementem diety roczniaka
Czarzasty ostro o Nawrockim. “To nie jest monarchia”
Czy 10 maja to niedziela handlowa? Wiadomo, czy Polacy zrobią zakupy
Problemy z pamięcią i zmęczenie to częste objawy. Niedobór tej witaminy niszczy układ nerwowy i mózg
Te ryby uchodzą za zdrowe, ale mogą zaszkodzić. Nie dla wszystkich będą dobrym wyborem
Lepsza relacja z Twoim psem dzięki hau.plan – poznaj innowacyjny planer treningowy
Chcesz obniżyć rachunki za ogrzewanie? Sprawdź, jak pomagają rolety i zasłony
Czarzasty ostro o Nawrockim. “To nie jest monarchia”