CELEBRITY
The seconds that might matter. Walkuski about recording from Washington DC
The seconds that might matter. Walkuski about recording from Washington DC
Wypłynęło nowe nagranie dokumentujące próbę zamachu na prezydenta USA. Zaskakującą opinię na ten temat wyraził korespondent Polskiego Radia. Marek Wałkuski zwrócił uwagę na sekwencję strzałów i choć nie twierdzi, że wersja władz USA jest błędna, wskazuje jednak, że z materiałów może wynikać inny przebieg zdarzeń.
White House Correspondents’ Association (WHCA) dinner in Washington
White House Correspondents’ Association (WHCA) dinner in Washington Foto: REUTERS/Evan Vucci, REUTERS/Jonathan Ernst
Do incydentu doszło 25 kwietnia w hotelu Washington Hilton w Waszyngtonie, gdzie odbywała się kolacja Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu. Amerykańskie służby zatrzymały Cole’a Tomasa Allena, któremu zarzucono próbę zamachu na prezydenta USA Donalda Trumpa, transport broni i amunicji – z zamiarem popełnienia przestępstwa oraz użycie broni palnej.
Marek Wałkuski analizuje nagranie. “Coś mi się nie zgadza”
Wirtualna Polska opisała nowe wątpliwości po publikacji nagrania z hotelu Washington Hilton. Materiał miał pokazywać moment, w którym Cole Allen, uzbrojony m.in. w strzelbę, biegnie w stronę punktu kontrolnego Secret Service. Według władz USA to napastnik miał postrzelić agenta, który następnie odpowiedział ogniem. WP zaznacza jednak, że nagranie nie daje jednoznacznej odpowiedzi, kto postrzelił funkcjonariusza.
Na sekwencję zdarzeń uwagę zwrócił Marek Wałkuski, korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie. Dziennikarz przeanalizował odstępy czasowe między ruchem Allena a strzałami słyszalnymi na nagraniu.
Coś mi się nie zgadza. Z nagrania ujawnionego przez prokuraturę wynika, że pomiędzy momentem, gdy Cole Allen ma skierowaną strzelbę w kierunku agenta Secret Service, a momentem, w którym funkcjonariusz odpowiada ogniem, minęło 0,11 sekundy
— Jednak na nagraniu ścieżki dźwiękowej strzelaniny, między pierwszym i drugim strzałem upłynęło 0.27 sekundy (kolejne strzały mniej więcej w tych samych odstępach)
— dodał.
Wątpliwości Wałkuskiego opierają się na zestawieniu niemego nagrania prokuratury z osobną analizą dźwięku strzałów. To ważny trop, ale nie rozstrzyga sprawy, bo nie wiadomo, z jakiego źródła pochodzi ścieżka audio i czy można ją precyzyjnie zsynchronizować z opublikowanym obrazem. Marek Wałkuski nie poinformował, skąd pochodzi audio.
“To by sugerowało, że strzelba Allena nie wypaliła”
Z wyliczeń Wałkuskiego wynika, że pierwszy huk słyszalny na nagraniu mógł nie pochodzić ze strzelby Allena, ale z broni funkcjonariusza Secret Service. Dziennikarz zaznaczył jednak, że nie traktuje tej tezy jako ostatecznej.
To by sugerowało, że strzelba Allena nie wypaliła, a pierwszy strzał oddał funkcjonariusz (a potem kolejne). Wariant, że swoje strzały oddali w tym samym momencie jest wykluczony, bo wtedy słyszelibyśmy tylko 5 huków
— ocenił.
Wałkuski dopisał, że mogą istnieć okoliczności, których nie uwzględnił. Jednocześnie wskazał, że do sprawy podchodzi ostrożnie.